Film na podstawie Warcrafta w 2015 roku

Dzisiaj mmo-champion uraczył nas następującą wiadomością (źródło). Wreszcie coś się ruszyło i wygląda na to, że na dobre (odpukać) – początek zdjęć/preprodukcja planowana jest na jesień tego roku, premiera w 2015 (raczej w drugiej jego połowie – wiosną ruszą „Avengers 2”, czyli najsilniejsza konkurencja o jakiej można pomyśleć).

Duncan Jones do tej pory ma na koncie dwa filmy s-f: „Moon” oraz „Source Code”. Obydwa zebrały dobre recenzje, a pierwszy mogę z czystym sumieniem polecić. Dzisiejsza wiadomość zmusza mnie też do tego, że wkrótce obejrzę i drugi. Przed „Warcraftem” reżyser ma również nakręcić biografię Iana Fleminga. Zarówno Jones jak i scenarzysta Charles Leavitt (m.in. „K-Pax” i „Blood Diamond”) na papierze prezentują się solidnie. Jesienią będziemy też mogli sprawdzić jak ten drugi radzi sobie z fantasy – scenariusz wspomnianego w tej notce „The Seventh Son” także jest jego autorstwa. Produkcją zajmie się Legendary Pictures odpowiedzialne za ostatnie „Batmany” oraz tegorocznego „Supermana”. Chris Metzen będzie współpracował z filmowcami i mam nadzieję, że obydwie strony będą się dogadywać na tyle, że atmosfera gry i charakter postaci zostaną dobrze przetłumaczone na język filmu. Bo właśnie scenariusz i wyraziści, porządnie napisani bohaterowie, na widok których fani po obejrzeniu zwiastuna od razu zarezerwują bilety, i które nowym widzom wydadzą się interesujące, będą kluczowe. Po „Władcy Pierścieni” i „Hobbicie” czy chociażby „Grze o tron” nie trzeba się martwić o takie drobiazgi jak charakteryzacja, scenografia czy efekty specjalne. Bardzo ważny będzie również dobór aktorów – podejrzewam, że w nadchodzących miesiącach będziemy poznawać zarys fabuły i nazwiska odtwórców ról. Jakieś znajome twarze na pewno się pojawią żeby pomóc w promocji, ale o wiele ważniejsze od gwiazd będzie oczywiście to, jak zagrają.

Na dzień dzisiejszy chciałbym wiedzieć trzy sprawy:
1. Kiedy akcja filmu będzie się toczyć – przed „Warcraftami” (pierwsza inwazja Burning Legionu, generalnie zdarzenia z książek), w ich trakcie (wojny Alliance i Hordy, Arthas, Thrall i „nowa” Horda), czy po („World of Warcraft”).
2. Czy w głównych rolach będą postacie znane ze świata, czy wymyślony zostanie nowy bohater (albo ich grupa), a przywódcy będą drugim planem i tłem.
3. Czy Viggo Mortensen wygląda wciąż na tyle młodo i jest na tyle sprawny żeby zagrać Thralla/Variana/Malfuriona/kogokolwiek ;-)

Biorąc pod uwagę, że świat „Warcrafta” spokojnie dorównuje wielkością i rozmachem „Władcy Pierścieni” jest szansa, że jeśli twórcy pójdą podobną drogą (dobry scenariusz, dobrze dobrana obsada, efekty specjalne nie przysłaniające fabuły), to będziemy wreszcie mieli porządną adaptację gry komputerowej. Aczkolwiek lista rzeczy, które mogą zostać najzwyczajniej spieprzone też jest długa, więc zostaje tylko czekanie i zaciskanie kciuków. Na razie wszystko nastraja optymistycznie.

Aha:

PS Please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck, please don’t suck…

2013, gry komputerowe i ja

Kolejny rok, kolejne kilkanaście tytułów do wpisania na moją ogromną już listę „gier w które muszę zagrać lub dokończyć”. Od jakiegoś czasu mam ambitny plan żeby poważnie się za tą listę zabrać, ale w przeciągu ostatniego roku skończyło się tylko na „Bulletstormie” i „Diablo III”.

Przynajmniej w styczniu nie ukazała/ukaże się żadna interesująca mnie pozycja. Luty przyniesie „Crysis 3” i o ile FPSy nie są moim ulubionym gatunkiem, to bardzo chętnie zobaczyłbym dwie poprzednie części.

W marcu ilość premier jest porażająca. Reboot „Tomb Raidera” wygląda na interesujący, na pewno chciałbym przynajmniej zobaczyć jak ta gra będzie się prezentować. Restartuje się także „Sim City”. Po przynajmniej dwóch zmianach daty premiery ma wyjść w końcu „Sniper: Ghost Warrior 2” polskiego City Interactive. Średnio mnie ta pozycja ekscytuje, ale kibicuję jej jak każdej grze z naszego kraju i życzę przebicia sukcesu części pierwszej. O dodatku do „Starcrafta 2” pisałem w poprzedniej notce. „God of War: Ascension” – kontynuacja serii, która jest jednym z powodów, dla których kupiłbym PS3 jeśli miałbym za co. Drugim polskim akcentem będzie współtworzony przez People Can Fly „Gears of War: Judgment”. Pod koniec miesiąca przyjdzie pora na prawdopodobnie jednego z kandydatów do tytułu gry roku – „BioShock Infinite”. Zgadliście – nie grałem w dwie poprzednie odsłony tej serii.

Na kwiecień zapowiedziany jest „Dead Island: Riptide” Techlandu. Sytuacja jak w przypadku „Snipera” – nie kupię w dniu premiery, ale mam nadzieję, że zbierze bardzo dobre recenzje.

Maj to znowu okres narzekania, że nie mam PS3. Twórcy „Uncharted” (kolejny powód, dla którego kupiłbym tę konsolę) wypuszczają „The Last of Us”. Premierę będzie też miało „Remember Me” – gra z (chyba) nowatorskim elementem – zadania będą polegać między innymi na manipulacji pamięcią/wspomnieniami NPCów aby uzyskać pożądany rezultat.

Na wiosnę zapowiadanych jest też kilka innych tytułów, ale nie mają one ustalonych konkretnych dat wydania. „Shadowrun Returns” – cyberpunkowy RPG wyprodukowany dzięki zbiórce na Kickstarterze i oparty o „papierowy” system. Jestem bardzo ciekaw czy taki oldschool będzie miał rację bytu. „GTA V” prawdopodobnie wychodzi w pierwszej kolejności na konsole, więc wersja na PC może ukazać się dopiero latem albo jeszcze później. To oczywiście murowany kandydat i od razu jeden z faworytów do GotY. Swoją przygodę z GTA przerwałem na części trzeciej nie kończąc jej nawet. Może kiedyś wrócę. Także w drugim kwartale ma wyjść „Plants vs. Zombies 2”. Pierwsza część obok „Anomaly: Warzone Earth” jest najlepszym tower defense w jaki grałem. Nastąpi oczywiście ciąg dalszy wzdychania za PS3. Powodem będzie „Beyond: Two Souls” – kolejna gra studia Quantic Dream.

Daty premier gier są o wiele bardziej płynne niż filmów, co powoduje, że na drugie półrocze możemy być mniej więcej pewni tylko „Wasteland 2” zapowiedzianego na październik. Jest to kolejny projekt sfinansowany przez graczy za pomocą Kickstartera i robiony przez legendy branży odpowiedzialne za dwa pierwsze Fallouty. Dla mnie must have.

Reszta peletonu: „The Elder Scrolls Online” (dokończyć „Morrowinda” by się przydało…), „Star Wars 1313” (zagrać w KOTORa…), „Watch Dogs” (nie tylko ja wątpię, że ta gra ma bardzo małe szanse na wyjście już w tym roku), „Dragon Age III: Inquisition” (a tak, w „Dragon Age” też nie grałem), „Call of Juarez: The Gunslinger” (ponownie wyciągamy szaliki i kibicujemy polskim developerom) i na pewno co najmniej kilka innych, które mnie nie interesują, ale mają spore grupy fanów.

Trzeba też wspomnieć, że na 99% zostaną pokazane światu konsole następnej generacji, co wyklaruje sprawę niektórych premier. Osobiście najbardziej wyczekuję „BioShocka”, „Shadowruna” i „Wasteland 2”. Jak to wygląda u Was?

Dzień dwóch zwiastunów

Z okazji rozpoczęcia zapisów do zamkniętej bety „The Elder Scrolls Online” ukazał się trailer:

Wyczyny łotrzyka są wspaniale nieprawdopodobne, a drugie wejście wojownika kradnie cały filmik.

Blizzard z kolei ujawnił intro do pierwszego dodatku do „Starcrafta 2”:

Jak zwykle techniczny majstersztyk. Nie czuję jednak dużego podekscytowania – pierwszą część przeszedłem tylko dla fabuły (bardzo dobrej), z drugą też tak będzie jak już wyjdzie Legacy of the Void.

[WoW] Coffee with the Devs: Encounter tuning

Na początek krótka informacja – znacznik [WoW] przed tytułem wpisu będzie oznaczał, że tematem jest World of Warcraft. Jeżeli nie grasz w tego MMO, to jest prawie pewne, że nie zrozumiesz absolutnie nic, a jeśli nawet grasz, to dość często (jak chociażby dziś) może się okazać, że poruszane zagadnienie w ogóle Cię nie zainteresuje.

W czwartek Ion „Watcher” Hazzikostas, Lead Encounter Designer, zamieścił bardzo ciekawy artykuł rzucający dużo światła na proces dopasowywania trudności bossów, nerfów, exploitów i konsekwencji z nimi związanych oraz podał kilka przykładów „kreatywnego wykorzystania mechaniki gry”.

Przede wszystkim znalazło się tam kilka zupełnie dla mnie nowych informacji. Znałem tylko trik z Amber-Shaperem (trzymanie Constructa przez drugą fazę). O Gara’jalu wiedziałem, że nawet najlepsze gildie miały z nim początkowo problemy, ale o Spellstealu już nie. Najciekawszy był jednak Will of the Emperor i Ring of Frost powodujący w porywach „client and server performance issues in the process” :-). Nie mam absolutnie nic do zarzucenia twórcom jeśli chodzi o rozwiązanie tych problemów. Wybierali według nich najlepszą opcję, a decyzje nie należały do najprostszych i na pewno w komentarzach oraz na forach przeszła kolejna fala QQ.

Nie jest to pierwszy raz kiedy tym podobne bugi i niestandardowe taktyki na bossów pojawiły się w WoWie. Właściwie w każdym rajdowym tierze występowała przynajmniej jedna walka, z którą było coś nie tak w mniejszym lub większym stopniu. Już jakiś czas temu doszedłem do wniosku (i na pewno nie tylko ja), że tak po prostu jest i można ewentualnie minimalizować ilość bugów, ale nie da się ich zupełnie wyeliminować. Tak samo jak nie da się przewidzieć wszystkich pomysłów graczy, którzy na rajdowaniu zjedli zęby. PTR służy wyłapywaniu tych największych i najbardziej oczywistych błędów, a wewnętrzne QA Blizzarda jest zbyt małe i/lub źle zorganizowane żeby wszystko ogarnąć. Zaraz oczywiście ktoś powie „to niech zatrudnią więcej ludzi/usprawnią/zrobią cokolwiek i sprawa załatwiona”. To tak nie działa niestety. Poza tym patrz początek akapitu – jestem przekonany, że zwiększenie zespołu czy inne zabiegi nie spowodują wychwycenia każdego buga. Nie da się, zawsze ktoś znajdzie jakąś dziurę.

Przejdźmy do nerfów. Bardzo dobrze, że została napisana jedna rzecz (albo przypomniana, bo wydaje mi się, że kiedyś już takie stwierdzenie padło) – jeśli po wejściu na Live Server jakiś boss okazuje się za łatwy – nie utrudniają go. Wtopa Blizza, ale po prostu żyją z tym. Od patcha 4.3 mamy wzorcowe trzy trudności rajdów. LFR (easy) dla graczy początkujących, chcących dopiero zacząć lub nie mających czasu rajdować w zorganizowanym zespole. Normal Mode dla przeciętnych gildii i Heroic Mode (hard) dla tych ambitniejszych i najlepszych. Moim zdaniem Heroic powinien być ruszany tylko i wyłącznie w krytycznych wypadkach – na przykład tych podanych przez Hazzikostasa. To ma być największe wyzwanie, bossowie mają powodować płacz i zgrzytanie zębów u graczy, a nie coś co po dwóch miesiącach wszyscy mają zaliczone. Do tej pory w MoPie taka sytuacja się mniej więcej utrzymuje i bardzo dobrze. Normal zasadniczo powinien być traktowany tak samo. „Watcher” pisze, że nie jest ich celem, aby ci, którzy obecnie mają pokonanych 4 z 6 bossów w Mogu’shan, pokonali również Sha of Fear przed następnym patchem. Chcą jednak, żeby byli w stanie „kontynuować progres w takim tempie jak do tej pory biorąc pod uwagę lepszy sprzęt zdobywany po drodze”. Czytaj: jeśli zobaczymy, że sporo gildii zatrzymało się na jakimś bossie, znerfimy go. Nie zgodzę się. W takim wypadku zespół, który nie daje rady, powinien starać się być lepszy i próbować do skutku, a jeśli sytuacja pozwala, to posuwać się nawet do wymiany czy eliminacji najsłabszych ogniw w rajdzie. Nie ułatwiałbym i nie dawał niczego na tacy. Gra nie sprawia radości jeżeli nie oferuje uczucia osiągnięcia czegoś. To nie tylko moje zdanie. Poza tym takie przedwczesne czy zbyt duże nerfy mogą prowadzić do lawiny – gildia ukończyła Normal, przechodzi na Heroic (co jest naturalną koleją rzeczy) i też natrafia na ścianę. Mamy kolejne nerfy tyle, że już na HM, który powinien zostać trudny i wymagający do wyjścia następnego tieru. Nie będę wspominał o sytuacjach gdzie niektórzy czekają lub wręcz proszą o ułatwienia. Takie przypadki mogą być częstsze jeśli gdzieś nie określi się wyraźnej granicy.

Co do systemu zonewide buffów, który Blizzard ma już przygotowany – niech sobie będzie, byle nie wprowadzać go za wcześnie i koniecznie odseparować zabicie ostatniego bossa w instancji bez buffa od tego z buffem (co również jest przygotowane – odpowiedni achievement).

Mam nadzieję, że takie informacyjne i dające wgląd w pracę developerów artykuły będą publikowane po każdym kolejnym tierze rajdowym. Szkoda tylko trochę, że nie został poruszony temat bossa-legendy ostatnich miesięcy, czyli Imperial Vizier Zor’loka :-)

2013 w kinie

Subiektywny i mocno blockbusterowy przegląd premier w 2013. Do sierpnia włącznie posiłkowałem się filmwebem. Od września nie ma prawie żadnego filmu, który ma ustaloną polską premierę, więc dane są z imdb. Pozycje wypunktowane i o których napiszę jedno-dwa zdania, to te, które na pewno obejrzę w kinie lub przynajmniej rozważę taką opcję. Reszta to interesujące tytuły, ale będę zmuszony umieścić je na liście „do obejrzenia”, która urosła już na tyle, że życia na pewno mi nie starczy.

Styczeń

Od zeszłego piątku (11.01.2013) są już na ekranach „Life of Pi” i „Holy Motors”. Ten drugi jest pewnie pokazywany w trzech kinach w Polsce, bo nie znalazłem go ani w rozpisce Multikina, ani Cinema City. Sam dowiedziałem się o jego istnieniu jakiś tydzień temu.

  • „Django unchained” – nowy Tarantino, więc pozycja obowiązkowa.
  • „Wreck-it Ralph” – wystarczyło, że zobaczyłem trailer i te wszystkie nawiązania do gier komputerowych.
  • „Les Miserables” – ciągle się zastanawiam czy obsada oraz Złoty Glob i nominacja do Oscara dla Jackmana to wystarczające powody żeby iść do kina.

Pozostałe, godne uwagi (PGU): „The Sessions”.

Luty

Pięć tytułów, które chcę zobaczyć już-teraz-zaraz. Chciałbym w tym miejscu podziękować polskim dystrybutorom, którzy uznali, że premiery dziewięciu oskarowych filmów w ciągu dwóch miesięcy to świetny pomysł.

  • „Lincoln” – Daniel Day-Lewis to dla mnie jeden z najlepszych aktorów w historii. Reżyser, tematyka i recenzje jakie zbiera ten film to tylko dobry dodatek.
  • „Drogówka” – Smarzowski to jeden z bardzo niewielu polskich reżyserów, na którego filmy można iść w ciemno.
  • „Bullet to the Head” (brak daty polskiej premiery) – pobieżnie przejrzałem opinie i nie wygląda to zachęcająco. Raczej poczekam na Blu-Raya.
  • „Silver Linings Playbook” – komedia romantyczna, ale przecież moja lepsza połowa też musi coś z tego kina mieć ;-)
  • „A Good Day to Die Hard” – Johna McClane’a nigdy za dużo.

PGU: „Zero Dark Thirty”, „Flight”.

Marzec

Wiosenne miesiące będą z początku leniwe.

PGU: „Oz: The Great and Powerful”, „Hitchcock”.

Kwiecień

  • „Oblivion” – wygląda na przyzwoite s-f z równie przyzwoitą obsadą.

Maj

  • „Iron Man 3” – Pierwszy tegoroczny film, na który czekam z niecierpliwością. Bardzo mocno liczę, że to będzie więcej niż tylko rehabilitacja za słabą część drugą.

Czerwiec

  • „The Great Gatsby” – kolejna ekranizacja jednego z klasyków literatury, ale nawet ta najsłynniejsza z 1974 roku z Redfordem i Farrow zebrała mieszane recenzje. Może Baz Luhrmann da radę. Dobra okazja, żeby nadrobić książkę.
  • „Star Trek Into Darkness” – nie widziałem żadnego odcinka ze starego Star Treka, jak i żadnego filmu. Mgliście z dzieciństwa pamiętam tylko „The Next Generation” z Patrickiem Stewartem. Reboot z 2009 był dobry, sequel zapowiada się tak samo.
  • „Man of Steel” – jakoś nie trawię Supermana. Co prawda Nolan maczał palce w scenariuszu i Snyder reżyseruje, ale i tak ciągle się obawiam, że będzie kiszka.

PGU: „After Earth” – to raczej godne przestrogi, Avatar jest zbyt świeżym tytułem żeby już teraz robić remake, „Now You See Me” (brak daty polskiej premiery) – reżyser dwóch pierwszych „Transporterów” i kilku innych tym podobnych, co oznacza jedno – będzie akcja, będzie efekciarstwo i żadnych niespodzianek.

Lipiec

  • „Pacific Rim” – drugi film, na który nie mogłem się doczekać. Do czasu trailera. Zaleciało standardowymi „Transformers” podczas gdy bardziej liczyłem na „Neon Genesis Evangelion”. Pozostaje mieć nadzieję i nie wątpić w Guillermo del Toro.
  • „The Wolverine” – komiks, na którym będzie oparty, powinien do mnie dotrzeć w ciągu najbliższych tygodni, więc będę dogłębnie zaznajomiony z tematem. Poza tym jak można nie lubić Wolverine’a?

PGU: „World War Z”, „Monsters University”, „The Lone Ranger”.

Sierpień

  • „Kick-Ass 2” – pierwsza seria komiksu była świetna, film trochę gorszy mimo wszystko, ale na drugą część pewnie pójdę od razu.
  • „Elysium” – reżyser „District 9” plus Matt Damon, Jodie Foster i Sharlto Copley chyba wystarczą za rekomendację? Po wspomnianej „wpadce” z trailerem „Pacific Rim” ten film awansował na pierwsze miejsce wśród tytułów, których najbardziej oczekuję.

PGU: „300: Rise of an Empire” – spodziewam się raczej porażki niż czegoś chociażby znośnego, ale kto ich tam wie, „Red 2” (brak daty polskiej premiery).

Wrzesień


Tak jak pisałem na początku – od tej pory premiery w USA (tylko jeden film ma ustaloną datę ukazania się w Polsce).

  • „Riddick” – dalsze losy jednego z największych badassów w historii kina. Powinniśmy się też dowiedzieć kiedy mniej więcej Stallone zaprosi Diesla (Diesela?) do kolejnej części „Expendables”.
  • „Rush” – nie interesuje mnie F1, ale historia, którą będzie opowiadał ten film, wygląda na tą z tych bardziej niesamowitych.
  • „The Tomb” – Stallone *i* Schwarzenegger. Nuff said.

Październik

  • „Sin City: A Dame to Kill for” – dopiero niedawno przeczytałem komiksy i dosłownie kilka dni temu obejrzałem pierwszy film. Chcę więcej.
  • „Gravity” – pierwszy film Alfonso Cuaróna po siedmiu latach przerwy. Nie widziałem co prawda nic tego reżysera poza trzecim „Harrym Potterem” i „Children of Men”, ale pierwszy był bardzo dobry, drugi jeszcze lepszy.
  • „Paranoia” – Gary Oldman vs łysy Harrison Ford (do twarzy mu tak swoją drogą). Poprzednie filmy Roberta Luketica nie nastrajają pozytywnie, ale aktorsko może być miodnie.
  • „Malavita” – kiedyś Luc Besson kręcił mistrzowskie filmy. Chciałbym zobaczyć kolejny.
  • „The Seventh Son” (polska premiera 19 października) – fantasy dla całej rodziny, ale „Hobbit” daje radę, więc czemu nie dać szansy. Poza tym kliknijcie w link i zobaczcie zdjęcie Jeffa Bridgesa w kostiumie.
  • „The World’s End” – za kamerą Edgar Wright a przed Simon Pegg i Nick Frost w otoczeniu dobrze znanych drugoplanowych twarzy, w ostatniej części trylogii, którą dwóch pierwszych panów nazywa „The Blood and Ice Cream Trilogy”. Będzie super.

Listopad

Grudzień

  • „The Hobbit: The Desolation of Smaug” – pierwsza część miała genialne momenty, a jako całość wypadła świetnie. Jestem też spokojniejszy jeśli chodzi o podzielenie na trzy filmy, bo początkowo wydawało się to co najmniej podejrzane.
  • „The Monuments Men” – dat cast: Clooney, Damon, Craig, Blanchett, Murray i Goodman. Dość oszałamiające.
  • „Jack Ryan” – reboot serii o najlepszym analityku CIA? Chociaż poprzednie filmy to raczej nie była seria, więc może teraz będzie po prostu próba dorównania trylogii Bourne’a?

Mimo jak zwykle dość ubogiej wiosny, filmów, które chciałbym zobaczyć, jest od groma. Dodanie do tego tytułów, które zwyczajnie nie znalazły się na rozpiskach, z których korzystałem oraz te spoza mainstreamu i te, które pominąłem, bo wydały mi się niewarte uwagi, spowoduje dalsze poszerzenie listy. Generalnie dobry rok się zapowiada.

Teaser Cyberpunka 2077

Dla przypomnienia najważniejsza wiadomość z zeszłego tygodnia w przemyśle growym:

Na dzień dzisiejszy ponad 4,5 mln odtworzeń na youtube, sam dołożyłem kilkanaście. Tomek Bagiński i spółka niezmiennie dostarczają. Slo-mo robi z tego dość długie wideo jak na teaser, ale w tym przypadku pasuje świetnie. Zostało pokazane wszystko
z wcześniejszych zapowiedzi REDów o tym, jaką grę robią. Ilustracja żywcem wyjęta
z podręcznika do klasycznego, „papierowego” „Cyberpunka” i sporo nazw stamtąd zaczerpniętych to ładny ukłon w stronę systemu Mike’a Pondsmitha (który również aktywnie współtworzy grę gdyby ktoś nie wiedział). Pojazd policji to nazbyt oczywiste nawiązanie do „Blade Runnera” – filmu, który był jedną z głównych inspiracji dla systemu
i jego estetyki. Bez niego też nie byłoby kolejnej fali ciarek, które czułem oglądając teaser. Strona graficzna jest oczywiście najwyższej próby i w połączeniu z idealnie dobraną muzyką całość przedstawia się imponująco. Do użytego utworu – Bullets zespołu Archive (nie „Archives” jak już widziałem w dwóch miejscach) – jest najwięcej zastrzeżeń – nie mam pojęcia dlaczego. Tempo, nastrój i przede wszystkim słowa idealnie komponują się z tym, co dzieje się na ekranie. Nie jestem tutaj stronniczy pomimo tego, że bardzo lubię Archive, a po zobaczeniu ich na żywo na koncercie pod koniec listopada, gdzie zagrali fenomenalnie, mój szacunek do nich wzrósł jeszcze bardziej :-)

Mimo, że jest to jeden z najlepszych trailerów do gry jaki widziałem, to do jednej rzeczy się przyczepię – w okolicach 1:00 widzimy jak kolejne kule lecą na wprost kobiety, po czym w następnych ujęciach okazuje się, że oddział policji jest z tyłu (i raczej od początku tam był). Coś nie halo.

Na koniec tradycyjna już tajna wiadomość od CDP RED:

Wiadomość od CDP Red

Tutaj będzie łatwiej przeczytać. Nie dość, że zwiastun świetny, to jeszcze ogłoszenie o pracę też niczego sobie. Najważniejszą informacją jest oczywiście to, że 5-go lutego najprawdopodobniej zostanie oficjalnie ogłoszony „Wiedźmin 3”. Chociaż nie wiem czy nie ważniejszą jest użycie stwierdzenia „fully open-world game”. Chwyt marketingowy czy rzeczywiście będzie więcej swobody podczas zwiedzania świata? Za trzy tygodnie wszystko powinno być jasne.

„Znamy się mało… więc może ja bym powiedział parę słów o sobie… najpierw.”

Moje imię, miejsce zamieszkania i rozmiar buta nie będą raczej nikomu z odwiedzających potrzebne (przynajmniej na razie). Sądzę, że nick, jaki wybrałem sobie kilkanaście lat temu (jak ten czas leci), w zupełności wystarczy – Cuchulain. Prawie wszyscy reagują miną „wtf?” na ten pseudonim, więc po raz kolejny krótko wyjaśnię – jest to imię bohatera z mitologii irlandzkiej. Szukałem czegoś w miarę oryginalnego i akurat ta postać z książki przeczytanej w dzieciństwie zapadła mi głęboko w pamięć.

Przejdźmy do rzeczy – czym się interesuję i o czym będę tu pisał. W zasadzie wystarczyłoby jedno słowo – geek, ale to dość szerokie pojęcie, więc doprecyzuję. Gram w gry komputerowe, głównie RPG i MMORPG (od pięciu lat w World of Warcraft). Interesuje mnie proces ich tworzenia i analiza dlaczego akurat to rozwiązanie zostało w danym przypadku zastosowane oraz jaki ma to wpływ na rozgrywkę. Oglądam sporo filmów i kilka seriali, czytam komiksy, a od czasu do czasu uda mi się nawet przeczytać jakąś książkę. Oczywiście uwielbiam gatunki fantasy i science-fiction. Gry, filmy i seriale, komiks, od czasu do czasu książka – o tym będzie ten blog i w takiej kolejności.

"The way I see it, if you're gonna build a time machine into a car, why not do it with some style?"

„The way I see it, if you’re gonna build a time machine into a car, why not do it with some style?”

Co do samej nazwy strony – mam zaległości w każdej z wyżej wspomnianych tematyk (takie naprawdę spore zaległości) i ciągle brakuje mi czasu i/lub „zebrania się” żeby je nadrobić. Dodałem to do pewnego elementu z serii znanych filmów i tak wyszło. Wygląd strony nie powala, wiem. Mam nadzieję, że z czasem będzie ulegał poprawie.

To chyba tyle. Zapraszam :-)