2013 w kinie

Subiektywny i mocno blockbusterowy przegląd premier w 2013. Do sierpnia włącznie posiłkowałem się filmwebem. Od września nie ma prawie żadnego filmu, który ma ustaloną polską premierę, więc dane są z imdb. Pozycje wypunktowane i o których napiszę jedno-dwa zdania, to te, które na pewno obejrzę w kinie lub przynajmniej rozważę taką opcję. Reszta to interesujące tytuły, ale będę zmuszony umieścić je na liście „do obejrzenia”, która urosła już na tyle, że życia na pewno mi nie starczy.

Styczeń

Od zeszłego piątku (11.01.2013) są już na ekranach „Life of Pi” i „Holy Motors”. Ten drugi jest pewnie pokazywany w trzech kinach w Polsce, bo nie znalazłem go ani w rozpisce Multikina, ani Cinema City. Sam dowiedziałem się o jego istnieniu jakiś tydzień temu.

  • „Django unchained” – nowy Tarantino, więc pozycja obowiązkowa.
  • „Wreck-it Ralph” – wystarczyło, że zobaczyłem trailer i te wszystkie nawiązania do gier komputerowych.
  • „Les Miserables” – ciągle się zastanawiam czy obsada oraz Złoty Glob i nominacja do Oscara dla Jackmana to wystarczające powody żeby iść do kina.

Pozostałe, godne uwagi (PGU): „The Sessions”.

Luty

Pięć tytułów, które chcę zobaczyć już-teraz-zaraz. Chciałbym w tym miejscu podziękować polskim dystrybutorom, którzy uznali, że premiery dziewięciu oskarowych filmów w ciągu dwóch miesięcy to świetny pomysł.

  • „Lincoln” – Daniel Day-Lewis to dla mnie jeden z najlepszych aktorów w historii. Reżyser, tematyka i recenzje jakie zbiera ten film to tylko dobry dodatek.
  • „Drogówka” – Smarzowski to jeden z bardzo niewielu polskich reżyserów, na którego filmy można iść w ciemno.
  • „Bullet to the Head” (brak daty polskiej premiery) – pobieżnie przejrzałem opinie i nie wygląda to zachęcająco. Raczej poczekam na Blu-Raya.
  • „Silver Linings Playbook” – komedia romantyczna, ale przecież moja lepsza połowa też musi coś z tego kina mieć ;-)
  • „A Good Day to Die Hard” – Johna McClane’a nigdy za dużo.

PGU: „Zero Dark Thirty”, „Flight”.

Marzec

Wiosenne miesiące będą z początku leniwe.

PGU: „Oz: The Great and Powerful”, „Hitchcock”.

Kwiecień

  • „Oblivion” – wygląda na przyzwoite s-f z równie przyzwoitą obsadą.

Maj

  • „Iron Man 3” – Pierwszy tegoroczny film, na który czekam z niecierpliwością. Bardzo mocno liczę, że to będzie więcej niż tylko rehabilitacja za słabą część drugą.

Czerwiec

  • „The Great Gatsby” – kolejna ekranizacja jednego z klasyków literatury, ale nawet ta najsłynniejsza z 1974 roku z Redfordem i Farrow zebrała mieszane recenzje. Może Baz Luhrmann da radę. Dobra okazja, żeby nadrobić książkę.
  • „Star Trek Into Darkness” – nie widziałem żadnego odcinka ze starego Star Treka, jak i żadnego filmu. Mgliście z dzieciństwa pamiętam tylko „The Next Generation” z Patrickiem Stewartem. Reboot z 2009 był dobry, sequel zapowiada się tak samo.
  • „Man of Steel” – jakoś nie trawię Supermana. Co prawda Nolan maczał palce w scenariuszu i Snyder reżyseruje, ale i tak ciągle się obawiam, że będzie kiszka.

PGU: „After Earth” – to raczej godne przestrogi, Avatar jest zbyt świeżym tytułem żeby już teraz robić remake, „Now You See Me” (brak daty polskiej premiery) – reżyser dwóch pierwszych „Transporterów” i kilku innych tym podobnych, co oznacza jedno – będzie akcja, będzie efekciarstwo i żadnych niespodzianek.

Lipiec

  • „Pacific Rim” – drugi film, na który nie mogłem się doczekać. Do czasu trailera. Zaleciało standardowymi „Transformers” podczas gdy bardziej liczyłem na „Neon Genesis Evangelion”. Pozostaje mieć nadzieję i nie wątpić w Guillermo del Toro.
  • „The Wolverine” – komiks, na którym będzie oparty, powinien do mnie dotrzeć w ciągu najbliższych tygodni, więc będę dogłębnie zaznajomiony z tematem. Poza tym jak można nie lubić Wolverine’a?

PGU: „World War Z”, „Monsters University”, „The Lone Ranger”.

Sierpień

  • „Kick-Ass 2” – pierwsza seria komiksu była świetna, film trochę gorszy mimo wszystko, ale na drugą część pewnie pójdę od razu.
  • „Elysium” – reżyser „District 9” plus Matt Damon, Jodie Foster i Sharlto Copley chyba wystarczą za rekomendację? Po wspomnianej „wpadce” z trailerem „Pacific Rim” ten film awansował na pierwsze miejsce wśród tytułów, których najbardziej oczekuję.

PGU: „300: Rise of an Empire” – spodziewam się raczej porażki niż czegoś chociażby znośnego, ale kto ich tam wie, „Red 2” (brak daty polskiej premiery).

Wrzesień


Tak jak pisałem na początku – od tej pory premiery w USA (tylko jeden film ma ustaloną datę ukazania się w Polsce).

  • „Riddick” – dalsze losy jednego z największych badassów w historii kina. Powinniśmy się też dowiedzieć kiedy mniej więcej Stallone zaprosi Diesla (Diesela?) do kolejnej części „Expendables”.
  • „Rush” – nie interesuje mnie F1, ale historia, którą będzie opowiadał ten film, wygląda na tą z tych bardziej niesamowitych.
  • „The Tomb” – Stallone *i* Schwarzenegger. Nuff said.

Październik

  • „Sin City: A Dame to Kill for” – dopiero niedawno przeczytałem komiksy i dosłownie kilka dni temu obejrzałem pierwszy film. Chcę więcej.
  • „Gravity” – pierwszy film Alfonso Cuaróna po siedmiu latach przerwy. Nie widziałem co prawda nic tego reżysera poza trzecim „Harrym Potterem” i „Children of Men”, ale pierwszy był bardzo dobry, drugi jeszcze lepszy.
  • „Paranoia” – Gary Oldman vs łysy Harrison Ford (do twarzy mu tak swoją drogą). Poprzednie filmy Roberta Luketica nie nastrajają pozytywnie, ale aktorsko może być miodnie.
  • „Malavita” – kiedyś Luc Besson kręcił mistrzowskie filmy. Chciałbym zobaczyć kolejny.
  • „The Seventh Son” (polska premiera 19 października) – fantasy dla całej rodziny, ale „Hobbit” daje radę, więc czemu nie dać szansy. Poza tym kliknijcie w link i zobaczcie zdjęcie Jeffa Bridgesa w kostiumie.
  • „The World’s End” – za kamerą Edgar Wright a przed Simon Pegg i Nick Frost w otoczeniu dobrze znanych drugoplanowych twarzy, w ostatniej części trylogii, którą dwóch pierwszych panów nazywa „The Blood and Ice Cream Trilogy”. Będzie super.

Listopad

Grudzień

  • „The Hobbit: The Desolation of Smaug” – pierwsza część miała genialne momenty, a jako całość wypadła świetnie. Jestem też spokojniejszy jeśli chodzi o podzielenie na trzy filmy, bo początkowo wydawało się to co najmniej podejrzane.
  • „The Monuments Men” – dat cast: Clooney, Damon, Craig, Blanchett, Murray i Goodman. Dość oszałamiające.
  • „Jack Ryan” – reboot serii o najlepszym analityku CIA? Chociaż poprzednie filmy to raczej nie była seria, więc może teraz będzie po prostu próba dorównania trylogii Bourne’a?

Mimo jak zwykle dość ubogiej wiosny, filmów, które chciałbym zobaczyć, jest od groma. Dodanie do tego tytułów, które zwyczajnie nie znalazły się na rozpiskach, z których korzystałem oraz te spoza mainstreamu i te, które pominąłem, bo wydały mi się niewarte uwagi, spowoduje dalsze poszerzenie listy. Generalnie dobry rok się zapowiada.

Jedna myśl nt. „2013 w kinie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *