Zbiorczo

Dawno mnie tu nie było – nałożenie się pracy, małego wyjazdu w celach poznawczych, braku weny na pisanie, nowego rajdu w WoWie i świąt źle wpłynęło na moje początkowe założenie minimum trzech notek w tygodniu. Jednak to, że zebrało się trochę kurzu na stronie nie oznacza, że nie miałem czasu na oglądanie seriali, czytanie komiksów i śledzenie newsów z branży gier. Rany, nawet kiedy ja to czytam, ostatnie zdanie brzmi śmiesznie.

1. „Hearthstone: Heroes of Warcraft” – nowa gra Blizzarda, która ma ukazać się jeszcze w tym roku. Słowa kluczowe – CCG, online, free to play. Dni „Magic: The Gathering” mam już dawno za sobą, ale na pewno trochę tur rozegram. Wielkiej ekscytacji nie odczuwam, ale mogę śmiało założyć, że „Hearthstone” będzie dobrym przerywnikiem pomiędzy… czymkolwiek w danej chwili będę robił.

2. Jakiś czas temu obejrzałem prawie cały pierwszy sezon „The Big Bang Theory”, po czym przerwałem z przyczyn, których nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Ostatnio (jakieś trzy tygodnie temu) z przytupem ruszyłem dalej i jestem już na początku szóstego sezonu. Genialny serial, nie pamiętam kiedy siedząc przed ekranem śmiałem się na głos tak dużo. No i Jim Parsons jest niesamowity. Bazinga!

3. Przeczytałem kilka komiksów. Pierwszą część „Green Arrow: Quiver” (wydany w Polsce przez Egmont) ze scenariuszem Kevina Smitha. Kolejny przykład po Whedonie, że scenarzyści/reżyserzy filmowi świetnie czują to medium. „Wolverine” oraz „Narodziny Venoma” z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela wydawanej przez Hachette. Obydwa trochę się już zestarzały, ale to wciąż klasyka. Na koniec „Batman: Court of Owls” („Trybunał Sów”, Egmont wydał pierwszą część w marcu, druga bodajże latem albo jesienią). Cytując klasyka: „ogień w szopie”. Rewelacyjny komiks, wciągająca historia i bardzo dobre rysunki. Jest to co prawda restart (kolejny) i o ile moja najłagodniejsza reakcja w stosunku do takich praktyk i innych remake’ów to duża rezerwa, a najostrzejsza wieczne potępienie, to tym razem się złamałem i o ile druga część nie będzie porażką, to nie będę szczędził słów uznania temu dziełu.

4. W styczniu wieszczyłem, że „Bioshock Infinite” będzie murowanym kandydatem do gry roku. Cóż, nie pomyliłem się. Jeśli wysupłam pieniądze, to kupię i zagram w najbliższym czasie.

5. Pojawił się trailer nowego „Thiefa”:

„Deus Ex: Human Revolution” w świecie fantasy/steampunk – zawsze. Bardzo mi się spodobał motyw na końcu – ręka „kradnąca” tytuł. Game Informer ma całą sekcję poświęconą tej grze, jeszcze nie miałem czasu jej przejrzeć.

Aha – podczas moderacji przez przypadek skasowałem kilka ostatnich komentarzy razem ze spamem :-( Przepraszam.

3 myśli nt. „Zbiorczo

  1. Właśnie skończyłem Bioshock Infinite. Nie grałem w części poprzednie, ale… na pewno w nie zagram. Infinite jest po prostu wspaniałe, dawno już (od czasu Half-Life?) gra nie sprawiła mi tyle frajdy. Głównie swoją fabułą, ale trudno mi przyczepić się do czegokolwiek. To gra totalna, w której trudno wyróżnić jakiś element by nie skrzywdzić innego. Bo choćby i muzyka, i oprawa plastyczna są kapitalne. Owszem, grafika już nieco trąci myszką, szczególnie jak nieco wcześniej grało się w Crysis 3, ale ważniejsze od shaderów, wielokątów i cieni jest uzyskanie zamierzonego efektu, a to im się udało znakomicie.
    Mimo wszystko jednak Oscara dałbym właśnie za fabułę, na mnie zrobiła wielkie wrażenie. Osoby, które znają angielski lepiej ode mnie będą prawdopodobnie jeszcze bardziej zachwycone, u mnie ten skill mocno kuleje i bardzo wielu tekstów nie zrozumiałem.
    Aha, jeśli ktoś zagra, to na koniec niech poczeka do samego końca napisów, moim zdaniem warto. I mam na myśli naprawdę sam koniec, bo – podobnie jak sama gra – ocena końca może być myląca (rym niezamierzony).

    Na zakończenie coś l33t. Otóż można tam zobaczyć wielki, czerwony napis na ścianie: „THE FOUNDERS WILL BLEED!!!”. Aż kusi by dopisać „from anus”, prawda, Narin?

  2. Wiesz, Narin, będę złośliwy (czyli nic nowego), ale dosyć szybko przeszedłeś przez wszystkie stany bloga czyli od narodzin do śmierci :-P Najpierw plany by wpisy robić przynajmniej co kilka dni, potem raz, ale zbiorczo, a w końcu koniec właśnie, bo brak aktywności od miesiąca to de facto oznacza.
    Ale mniejsza. Zrobię Ci jedną odsłonę więcej, bo sam uzupełnię bloga o newsa, który być tu powinien moim skromnym zdaniem.
    Otóż niejaki Lore został zatrudniony przez Blizza jako Community Manager. Jeśli ktoś nie zna WoW-a, to oczywiście nic mu to nie powie (zacytuję jeden z wpisów na YT, bo to może wyjaśni noobom coś niecoś: „This is probably the most amazing story I have heard on the internet. Guy loves games, blizzard, starcraft, wow, and makes multiple shows about it. He works hard and eventually gets his dream job with the gaming company he loves. This is amazing!”). Jeśli ktoś gra, to też może nie wiedzieć, co to za persona, ale i Ty, i ja, Lore’a znamy i chyba obaj lubimy, więc zapewne podzielasz moje zdanie, że to świetny ruch ze strony Blizzarda i jednocześnie coś, co pewnie spora część graczy uznać może za schwytanie Boga za (niebieskie) nogi (gdyby byli na jego miejscu).
    Nie wiem, czy to jakoś wpłynie na posunięcia Blizzarda, czy Lore utonie w codziennych questions and answers, ale jest szansa na coś nowego nie tylko w formie (blue videos obok blue posters?), jak i treści (większy odzew ze strony Blizza na zgłaszane problemy/postulaty?, może jakieś nowe pomysły?).
    Osobiście nie mam jakichś wielkich nadziei na nie-wiadomo-co, wydaje mi się, że ta machina i tak jest dobrze naoliwiona i toczyłaby się podobnie z Lorem czy bez niego, ale zawsze to miło, kiedy naszego dobrego znajomego* spotyka taka fajna historia.
    Powodzenia, Lore!

    *nadużycie, bo on o naszym istnieniu nawet nie wie

Odpowiedz na „GrayvyAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *