Don’t panic

Fajnie Grayvy, że mam chociaż jednego stałego bywalca. W dodatku takiego, któremu najwyraźniej zależy żebym coś pisał. Mi też zależy, chociaż ponad miesiąc nieobecności na to nie wskazuje. Za to moja frekwencja na rajdach się nieco poprawiła, nieprawdaż? :-)

Kilka zdań wyjaśniająco-organizacyjnych. Owszem, sam sobie zakładałem, że będę chciał kilka notek w tygodniu wrzucić, ale chęci swoje, a wolny czas i wena to drugie. Co najmniej kilkukrotnie w przeciągu ostatnich tygodniu już już miałem coś nabazgrać, ale czułem, że to będzie wymuszone i wpis/artykuł wyjdzie do bani, a nie chcę zaniżać i tak niewysokiego poziomu. Może to zła taktyka, może powinienem wrzucać każdą jedną głupotę/trailer/filmik/cokolwiek byle coś się pojawiało, ale jakoś nie pasuje mi to. Nie chcę mieć śmietnika tylko stronę na jako takim poziomie. Mam czyste sumienie – to były tylko i wyłącznie moje plany – tutaj nic nikomu nie obiecywałem, więc nikt nie ma prawa czuć się rozczarowany. Po tym zdaniu miał być smiley, ale nie chcę ich używać w co drugim zdaniu, więc od razu na przyszłość – mam nadzieję, że rozpoznacie kiedy mowię poważnie, kiedy żartuję oraz nie dacie się zaskoczyć przez ironię wyskakującą z krzaków i kopiącą Was w dupę. You see what I did there? (BTW Durumu jest jednym z lepszych bossów w ToT).

Dla przypadkowych osób, które przeczytały pierwszy wpis na tym blogu gdzie przedstawiłem się jako „Cuchulain” i teraz zachodzą w głowę dlaczego pewien komentujący uparcie nazywa mnie „Narinem” śpieszę wyjaśnić, że to zdrobnienie nicka mojej postaci w WoWie. Jak będziecie grzeczni, to może nawet powiem na jakim realmie gram.

Newsy śledzę, Marmoty, Legendary i PST oglądam, jakieś przemyślenia ciągle mam (chociaż demencja nie daje za wygraną), na trzecim Iron Manie byłem, więc blog nigdzie się nie wybiera. Częstotliwość notek zapewne nadal pozostanie jedną z najbardziej chaotycznych rzeczy we Wszechświecie.

42.

Jedna myśl nt. „Don’t panic

  1. Już dawno nie czytałem trylogii w pięciu częściach, trzeba będzie kiedyś ją sobie odświeżyć, bo ubawiłem się przy niej do łez w swoim czasie, dzięki za przypomnienie. Swoją drogą film jakoś prawie mnie nie rozśmieszył, może miałem zły dzień.
    Co do Durumu, Azeroth i całej reszty. Tak, fajny boss z tego Durumu, świeża mechanika chyba wcześniej nie wykorzystana. I ToT jako całość też mnie się podoba. Natomiast mimo wszystko nie jest to obiekt klasy Ulduaru (o czym się wcześniej przebąkiwało), i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, Ulduar był dla mnie znacznie bardziej spójny „mitologicznie”. Owszem, ToT też się broni, ale przyznasz, że Freya, Thorim, Mimiron czy w końcu Yogg to inny poziom fabuły niż Iron Qon, Twin Consorts i Lei Shen? Z kolei odpowiednik Algalona czyli Ra-den wydaje się być znacznie mniej ciekawy jako sama walka (i jej otoczka).
    Po drugie, trochę zabrakło mi czegoś w stylu Big Red Button albo podziału grupy (Thorim), to się ciągle pamięta. Proste przełączenie w opcjach to zdecydowanie nie to samo.
    Skoro już o WoW-ie, to ciekaw byłbym dyskusji na temat LFR, bo ostatnio moje zdanie ostro się zmieniło, ale może będzie jakaś okazja.

    PS. Twoja frekwencja rajdowa trochę się poprawiła, ale pewnie dziewczyna Cię w końcu rzuciła albo wyjechała, więc masz więcej czasu. Kiedy w końcu do Ciebie dotrze, że prawdziwy rajder ma dziewczynę Draenei? (ci z LFR zasługują co najwyżej na Goblinkę)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *