[WoW] Mikrotransakcje

Blizzard oficjalnie zaczął poważnie badać możliwości mikrotransakcji w World of Warcraft. W patchu 5.4 pojawi się sklep dostępny bezpośrednio w grze (czyli oddzielny byt od Pet Store, o którym za chwilę), początkowo dostęp będą mieli gracze z Azji, a nabyć będzie można buff przyspieszający zdobywanie doświadczenia oraz Lesser Charms of Good Fortune. Kilka dni później podano informację, że do Pet Store trafi kilka nowych przedmiotów nie będących ani wierzchowcami, ani zwierzakami.

Tematem zajął się już zarówno Manaflask jak i Olivia Grace, następczyni Lore’a na TankSpocie. Nie miałem czasu zapoznać się z tymi opiniami (naprawdę muszę albo rzucić pracę, albo znaleźć sposób na wydłużenie doby), więc może za jakiś czas dorzucę jeszcze jakieś przemyślenia.

Na dzień dzisiejszy moje zdanie jest takie (i nie zmieni się znacząco), jakie było kiedy pojawił się Pet Store właśnie – sprzedawanie jakichkolwiek przedmiotów czy to kosmetycznych, czy ułatwiających/przyspieszających niektóre aspekty w grze z abonementem to oznaka chciwości, policzek dla każdego „kolekcjonera-przeróżnych-zabawek-i-osiągnięć” (którym sam jestem) i generalnie zachowanie nie fair. Argument „jeśli ci się nie podoba, to nie kupuj” mnie nie przekonuje. Co prawda stosuję się do niego od początku – bardzo chciałem i chcę mieć nadal chociażby Pandarena i Nietopyrza, ale w imię zasady powstrzymuję się od kupna. Nie zmienia to faktu, że istnienie tego typu kramów podczas kiedy od ponad pięciu lat płacę abonament prawie non-stop bardzo mi zgrzyta. Dochodzi jeszcze świadomość, że środki zużyte do powstania tych ekstra przedmiotów mogły iść na dopieszczanie WoWa i poprawianie błędów. Trzy hełmy do Transmoga to już w ogóle przegięcie – zdecydowanie lepiej by się stało, gdyby zbrojom w 5.4 poświęcono więcej uwagi.

Wracając do buffa i Lesser Charms – „gracze się tego domagali”. Gracze to w sporej części idioci, którzy sami nie wiedzą czego chcą (niżej podpisany też zbłądził co najmniej kilka razy). Regularnie zostaje zmiejszana ilość doświadczenia potrzebna do wbijania kolejnych poziomów – to wystarczające ułatwienie. Charms są powiązane z rajdowaniem, daily i co za tym idzie – z grindem. Bez tego ostatniego ciężko mi sobie wyobrazić WoWa. Oczywiście zrobiony źle (Golden Lotus) nie przynosi niczego dobrego, ale zaimplementowany dobrze i w rozsądnych ilościach (Klaxxi) działa właściwie. Trzeba jeszcze tylko pamiętać, że każdy ma inną tolerancję i nie należy do niczego się zmuszać.

OK, trochę podryfowałem. Podsumowując – ułatwiacze, ozdobniki i pozostałe usługi czy przedmioty nabywane za fizyczne pieniądze nie pasują mi do definicji gry ze stałym abonamentem. Nie kupiłem do tej pory żadnej i nie zamierzam. Z biznesowego punktu widzenia to na pewno się sprawdzi, ale osobiście czuję się trochę jak obywatel drugiej kategorii.

3 myśli nt. „[WoW] Mikrotransakcje

  1. Tak się zacietrzewiłeś, że pomyliłeś obywatela drugiej kategorii z Don Kiszotem ;-) Ten pierwszy to raczej na przykład przy ograniczeniach RaF, natomiast jeśli chodzi o Pet Store to Blizz z otwartymi ramionami przyjąłby Twoje goldy, tyle że sam, z własnej woli ten ich wymysł bojkotujesz. Ale z mojej strony to czepialstwo mające na celu wydłużyć tekst.
    Co do meritum. Mnie te wszystkie mikropłatności nie przeszkadzają. Co prawda podobnie jak Ty uważam, że (jeśli już) powinno to być w ramach abonamentu, choćby jako bonus dla graczy o długoletnim stażu, a poza tym te ich ceny są naprawdę CHORE, ale pal licho, aż tak bardzo mnie to nie rusza. Tym niemniej moja tolerancja skończy się w momencie, kiedy wprowadzą coś, co da realną przewagę w grze, powiedzmy lepsze bonusy setowe, coś ekstra do przeżywalności itp. Cóż, wtedy zapewne przestanę płacić abonament, żeby dać znać, co o tym myślę, być może na stałe.
    W tle majaczy ewentualne przejście WoW-a na model free-to-play, ale to już w ogóle mi się nie uśmiecha. Oznaczałoby to porzucenie jako takiego balansu między klasami na rzecz równowagi wymuszanej zakupami itemków, co jakoś mi nie odpowiada. Dodatkowo, płacenie abonamentu mimo wszystko jakoś tam filtruje graczy, jak już płacą, to przynajmniej częściowo starają się coś niecoś o tej grze/swojej klasie wiedzieć; przy FtP narzekań na ogólny poziom byłoby o wiele, wiele więcej niż obecnie. Tak, to pewnie byłby koniec Warcrafta dla mnie. Może wszedłbym od czasu do czasu by coś nowego zobaczyć, w szczególności Sargerasa, gdyby się pojawił, ale bardzo wątpię, by mnie to dalej rajcowało. Zobaczymy, na razie ciągle te kilka milionów płaci.

    • Free to Play jest jeszcze bardzo daleko i jeśli w ogóle nastąpi, to raczej nie będzie można kupować itemów zwiększających statystyki postaci. I gdzie mi tam do zacietrzewienia. Po prostu jestem idealistą ;-) W żadnym wypadku nie chcę czegoś „bo mi się należy”, ale niech to będzie nagroda za coś dokonanego w grze. Co jeśli następną dodatkowo płatną usługą będzie np. farbowanie zbroi – coś, czego społeczność domaga się od dość dawna. Będzie tier dla Warka w kolorze seledynowym, ale zdecydowanie lepiej będzie wyglądał w ultramarynie, za którą trzeba będzie zapłacić 10$. Pewnie nie zapłacisz, ale mechanizm jest ten sam – będzie ta zadra, która co jakiś czas o sobie przypomni. Granica jest przesuwana coraz dalej i relacja producent-klient tudzież developer-gracz nie powinna tak wyglądać.

  2. Tu się zgadzamy, ale jak sam napisałeś, to idealizm. Celem nadrzędnym firm jest zarabianie kasy, tutaj poprzez gry. I wydaje mi się, że gdyby nie takie spadki liczby graczy, być może nie byłoby aż tak zwiększonego nacisku na zarabianie poprzez Pet Store. Choć trudno nam oczywiście zgadnąć.
    Natomiast jest bardzo ciekawą kwestią, dlaczego te spadki nastąpiły i dlaczego aż tak duże. Ale to może innym razem, jeśli będziesz miał ochotę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *