Pacific Rim

Jeszcze rok temu nastawiałem się na trochę ambitniejszą rozrywkę, po trailerze pojawiły się duże wątpliwości, by na krótko przed seansem pierwsze opinie uświadomiły mi, że to rozwałka w czystej postaci. Na szczęście Del Toro nie próbował włożyć do tego filmu poważniejszych treści – chodzi tylko i wyłącznie o efektowną rozpierduchę.

pacific_rim
W fabule pełno jest klisz, standardowych bohaterów, trochę nieścisłości i głupot podlanych odrobiną patosu. Przyczepiłbym się tylko do „dryfu” czyli neuronowego połączenia dwóch pilotów sterujących Jaegerem – mogli się trochę bardziej przyłożyć do wyjaśnienia. Resztę należy, dla własnego dobra, przyjmować bez zastanowienia i napawać się widokiem ogromnych robotów naparzających się z jeszcze większymi potworami. Trudno też się spodziewać, żeby aktorzy grali na miarę Oskarów, ale obsada jest na tyle solidna, że nie ma wstydu. Moim faworytem jest oczywiście Ron Perlman – postać tak przerysowana, że aż urzekająca.

Już pierwsza scena, w której widzimy przygotowujących się pilotów, a następnie mecha ruszającego do akcji w rytm świetnego motywu przewodniego przyprawiła mnie o nerdgazm. Twórcy mocno się przyłożyli do szczegółów zarówno robotów jak i całej technologicznej otoczki – zwłaszcza mechanicznego oprzyrządowania. Od Jaegerów i Kaiju nie mogłem oderwać wzroku – świetne projekty, każdy miał inną budowę i stosował inną taktykę, a kiedy dochodzilo do walki uśmiech miałem od ucha do ucha. W żadnym momencie nie odczuwa się, że to makiety czy inne miniatury – niszczone są wszelkie budynki, a jako broń używane kontenery czy całe statki.

Dużo więcej chyba nie napiszę, trzeba to po prostu zobaczyć (koniecznie na dużym ekranie, ale tylko w 2D). Typowe letnie odmóżdżające widowisko z imponujacym rozmachem. Czekajcie do końca napisów.

4 myśli nt. „Pacific Rim

  1. Dlaczego „tylko w 2D”? Pytam, bo co prawda tylko raz byłem w kinie na filmie 3D („Prometeusz”), ale bardzo mi się ten dodatkowy wymiar spodobał.

    • Jedynym filmem, w którym faktycznie odczułem 3D był „Avatar”. We wszystkich pozostałych albo był zbędny, albo „oszukany” – film kręcony w 2D, przekonwertowany i faktycznych scen 3D były może trzy na krzyż, w dodatku mało efektowne. http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_3D_films – jeśli coś kręcone było standardową kamerą i będę miał możliwość wyboru, zawsze wybiorę 2D.

  2. Akurat tu się nie do końca zgodzę co do 3D. Też za nim nie przepadam i też jedynym 3D, który mi się podobał był dotąd Avatar, ale akurat w przypadku Pacfic Rim – IMHO 2D odebrałby mi połowę radochy przy oglądaniu. Jako umiarkowany przeciwnik 3D byłem zły, że terminowo podpasowały mi tylko seanse 3D, ale potem naprawdę nie żałowałem.
    A tak w ogóle – kręcenie gigantycznych robotów i obcych kamerą 3D? Kamerą??? Bitch, please… ;)

  3. OK, ale akurat „Prometeusz” był „prawdziwym” 3D. I – moim zdaniem – absolutnie nie był zbędny. Ale to całkiem inna bajka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *