EverQuest Next

W miniony weekend podczas SOE Live odbyła się pierwsza prezentacja „EverQuest Next”. Będzie to MMORPG, następca kultowego w niektórych kręgach „EverQuesta”, w którego zagrywała się chociażby spora grupa developerów z Blizzarda, oraz po którym „World of Warcraft” odziedzicył sporo elementów. Moje pierwsze wrażenia po zapoznaniu się z kilkoma materiałami dotyczącymi gry najlepiej podsumuje ten oto gif: mozg_rozjebany W porządku, teraz już nieco ochłonąłem, biorę pod uwagę, że to tylko zapowiedź i mogę spojrzeć na wszystko z lekkim dystansem.

W Sieci wiadomości jest już mnóstwo, więc jest co czytać i oglądać. Mi tradycyjnie wystarcza gamebreaker.tv, ale polecam też oficjalny kanał EQN na youtube, gdzie można obejrzeć całą prezentację.

Dwie rzeczy, które wzbudziły mój największy zachwyt (i które zaliczają się do czterech (albo pięciu), jak to ujmują developerzy, Świętych Graali) to (Prawie) Permanentna Zmiana i Zniszczalność. Otóż cała gra zbudowana jest z voxeli albo wokseli jak kto woli. Nie będę zagłębiał się w techniczne szczegóły – wystarczy, że wiem jakie są tego skutki. Użycie takiej technologii implikuje, że *wszystko* w grze można zniszczyć, zmienić czy w jakiś sposób wpłynąć. Można też budować, ale o tym później. Co więcej – zmiana czy zniszczenie utrzyma się przez bliżej nieokreślony czas (bo raczej nie na zawsze, gdzieś też wyczytałem, że będą resety). Również zjawiska naturalne czy kataklizmy typu trzęsięnia ziemi będą zmieniać świat i odkrywać kolejne tereny do eksploracji. Oblężenia miast i fortec, niszczenie budynków, przekształcanie terenu, dokopywanie się do podziemi, gdzie są całe kolejne warstwy terytoriów do zwiedzania – hulaj dusza – piekła nie ma. W teorii brzmi to genialnie. Nie wiem jak w innych MMO, ale odnosząc się do WoWa to jak gdyby kolejny etap po tamtejszym Phasingu, który moim zdaniem nadal nie jest wykorzystywany w pełni, ale który ma też swoje ograniczenia i konsekwencje. Jeśli sie nie mylę, to taka skala wpływu na otaczający świat nie istniała do tej pory w żadnej grze MMO. Głównie z tego powodu z dużą ciekawością będę się przyglądał nowemu EverQuestowi.

Świat to jedno, fabuła drugie. Oczywiście jak przy każdej grze z gatunku, która pojawiła się w ostatnim czasie, również tutaj mamy slogan „unikalnej historii postaci”. W połączeniu z powyższymi rewolucjami oznacza to raj dla eksploratorów, ale jeśli zabraknie ciekawej treści, to będzie duży minus, przynajmniej dla mnie. Może niech SOE poczeka na premierę trzeciego „Wiedźmina”, żeby wziąć przykład z najlepszych jak połączyć otwarty świat z ciekawą intrygą ;-)

Kolejny Święty Graal to Aktywna Sztuczna Inteligencja (Emergent AI, po co zacząłem bawić się w tłumaczenie?). To w drugiej kolejności element, który pobudza wyobraźnię. W EQN wrogie postacie (chociaż mam nadzieję, że nie tylko one) mają mieć swoje motywacje i zachowywać się nieprzewidywalnie – powiew świeżości i ogromne pole manewru jeśli chodzi o interakcję.

Multiklasowość i rozwój postaci. Nie będzie poziomów – na początku wybieramy jedną z ośmiu klas i poprzez questy, eksplorację i co tam jeszcze się pojawi poznajemy kolejne trzydzieści dwie, zdobywając przy okazji nowe umiejętności. Przypomniało mi to „Rifta”, w którego chwilę grałem, ale podobno lepszym przykładem jest „The Secret World”. Tutaj już rewolucji nie ma.

Wcześniej wspomniałem o budowaniu. Nie wiadomo jak będzie to wyglądać w finalnej wersji (chyba, że coś przeoczyłem), ale oprócz gry „właściwej”, jeszcze pod koniec tego roku ma ukazać się „EverQuest Next Landmark”, który będzie edytorem i w zasadzie drugą grą, bo jeśli dobrze rozumiem, ma być dostępny dla wielu graczy jednocześnie. Dostępne będą tam te same narzędzia, których używają twórcy, każdy z graczy będzie posiadał własny kawałek ziemi i będzie mógł tworzyć co mu się żywnie podoba, a najlepsze budowle znajdą się później w EQN. Tylko właśnie – do czego będzie służył „Landmark” po premierze gry? Przed będzie dobrym sposobem na outsourcing, a później?

Kilka końcowych spostrzeżeń z materiałów video. Styl zalatujący kreskówką, który tak jak w przypadku WoWa (i nie tylko) zapewni, że grafika będzie się dobrze starzeć. Radzę jednak poprawić wygląd rasy „lwiopodobnej” (nie znam EverQuesta), bo na chwilę obecną jest zbyt przytulankowy. Mimika twarzy fajna. Walka i efekty z nią związane wyglądają super.

Co sądzicie? Tym razem naprawdę mamy do czynienia z czymś nowym, może nawet przełomem jeśli chodzi o MMORPG. EQN ma inne fundamenty i chce wprowadzić sporo świeżości, rzucając się jednocześnie na głęboką wodę.

Jedna myśl nt. „EverQuest Next

  1. Obejrzałem trochę, ale nie mam podobnie pozytywnych odczuć jak Ty. Uczulony jestem na mangowatość i trochę mi tym trąci, niestety (nie twierdzę, że mam rację, po prostu mam takie wrażenie, głównie jeśli chodzi o walkę). Do tego grafika ogólnie wcale mnie nie przekonuje. Co do reszty, to ciężko się wypowiedzieć, bo nawet bety nie ma, mogą sobie więc bajdurzyć ile wlezie a i tak nikt tego nie zweryfikuje. Podobnie wiele ochów i achów było przed premierą choćby Rifta, a jakoś „killerem WoW-a” nie został.
    A właśnie. Moim zdaniem to pewnie też killerem nie zostanie, ale… Przypomina to sytuację, kiedy samotna hiena nie pokona powiedzmy bawołu, ale już w stadzie – tak. I tu jest podobnie. Pojedyńczego killera nie ma, ale małych killerków jest sporo i powoli, acz stale podgryzają mastodonta. I to taki kolejny killerek. Ale to tak na marginesie.
    W każdym razie póki co nie mam przekonania do tej gierki i daleki jestem od zachwytów. Ale zobaczymy, pewnie jeszcze niejdeno się zmieni.
    Aha, jeszcze jedno. Nie cierpię tych reżyserowanych prezentacji a la Jobs/Ballmer. Oni jeszcze ujdą, bo to tuzy, ogólnie jednak to mnie odstręcza i nastawia jak do obwoźnych naciągaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *