Kick-Ass 2

Część pierwsza (zarówno komiks jak i film) była świetna. Drugiej nie czytałem, więc porównań nie będzie.
kick-ass_2 Czegoś tu brakuje. Nie odnosiłem wrażenia, że popełniono standardowe błędy sequela, czyli „więcej, szybciej, śmieszniej”, ale kilka scen i tak wyszło trochę sztucznie albo były wręcz niepotrzebne. Główną wadą jest strasznie rwana historia. Mamy trzy wątki – Kick-Ass i jego próby powrotu do bycia bohaterem oraz uformowanie Justice Forever, Hit-Girl, czyli chęć bycia normalną nastolatką (przy czym losy Mindy wybijają się na pierwszy plan, co nie jest zaletą) oraz Motherfucker i jego wesoła gromadka superzłoczyńców. Przechodzenie pomiędzy nimi nie jest płynne, bardziej przypomina zlepek scen i dopiero gdzieś tam w tyle majaczy główna oś, która spina całość. Jeśli komiks też ma słaby scenariusz i jest tak mało oryginalny, to boję się za niego zabierać.

Aktorsko jest bardzo dobrze. Mintz-Plasse jak zwykle bryluje, Jim Carrey nadal realizuje plan bycia aktorem o tysiącu twarzy (dobija do drugiej setki), Taylor-Johnson i Grace Moretz są OK, a czarnym koniem (hehe, na szczęście nie jestem politycznie poprawny) jest Donald Faison jako Dr. Gravity. Na wyróżnienie zasługuje też John Leguizamo.

Brakuje również efektownych scen walki – jeden przypadek kiedy mogli podnieść poprzeczkę i przebić pierwszą część. Krwi też jest zdecydowanie mniej, podczas gdy przerysowana przemoc jest znakiem firmowym komiksu oraz filmowej „jedynki”. W akcji najlepiej wypadła Mother Russia i nie mówię tutaj o końcowej konfrontacji, która pod tym względem była sporym rozczarowaniem.

Mimo wszystko mam nadzieję, że trzecia część powstanie i będzie zdecydowanie lepsza, bo szkoda by było tak fajnej historii. Scena po napisach: jest, ocena końcowa filmu: 5/10.

3 myśli nt. „Kick-Ass 2

  1. Tak na marginesie, bo i tak nie ma komentarzy: dlaczego nie masz wpisów równolegle po angielsku? Tweeter czy Facebook to w dużej mierze właśnie angielskojęzyczne media, więc skoro masz tam odnośniki, to niech ci Twoi „znajomi” mają szansę zrozumieć, co piszesz. No i zawsze to większa szansa, że odezwie się jakiś fan czegoś, o czym na przykład ja nie mam zielonego pojęcia (jak powyższy wpis).

    • Po pierwsze nie mam angielskojęzycznych znajomych, po drugie nie czuję się tak swobodnie w angielskim i po trzecie nawet jeśli bym się czuł, robienie dwóch wpisów równolegle przeliczałoby się nie na dwa, tylko pewnie z cztery razy więcej pracy. Biorąc pod uwagę, że nie poświęcam tej stronie tyle czasu ile bym chciał, nie wchodzi to w rachubę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *