Riddick

„From the very very beginning, when everyone thought it was crazy, I was thinking of The Chronicles of Riddick as a trilogy. That would start with the movie you saw, and Pitch Black would act as a prequel that introduced you to the character. So in simple terms, in Chronicles 2 we venture to the Underverse. We knew we could get away with a PG-13 on the first one, but once you go to the Underverse it’s rated R, because it’s a place where war is the norm and there is constant, constant battling. Then on Chronicles 3 we will see Riddick return to Furia, to deal with the homeland.” Ech, gdyby było tak pięknie… riddick „Chronicles” zaliczyło wtopę w box office i nikt nie był na tyle szalony żeby wyłożyć kasę na kolejne części. Oprócz Vina Diesla, który podobno zastawił własny dom żeby dopiąć budżet „Riddicka”. Problem w tym, że z powyższym cytatem zgadza się tylko kategoria R. Scenarzysta wziął początek z drugiego filmu (dodając co nieco dla niepoznaki) po czym dokleił „Pitch Black” i voila. Drętwe one linery, które wywołują uśmiech zażenowania, brak logiki w poczynaniach zarówno najemników jak i głównego bohatera (jeśli nawet ja na to zwróciłem uwagę, to naprawdę jest źle) i Katee Sackhoff wpadająca w parodię grając przerysowaną Starbuck z „Battlestar Galactica”. Cały film również przypomina parodię samego siebie. Wciąż zadaję sobie pytanie po co to kręcili i nie mogę znaleźć odpowiedzi. Rozumiem, że po dziewięciu latach i bez zaplecza finansowego nakręcenie kontynuacji z rozmachem nie jest możliwe i wypadałoby najpierw przypomnieć o postaci oraz wybadać grunt. Tylko dlaczego tak wtórnie? Wystarczyłby lepszy pomysł i nie byłoby takiego zawodu. Szkoda, bo bardzo postać Riddicka lubię. Obojętnie czy to w niskobudżetowym wydaniu „Pitch Black” czy w klimacie space opery z „Chronicles”.

Plusów nie ma zbyt wiele. Od strony technicznej jest solidnie. Film trwa prawie dwie godziny, ale zleciało mi szybko, więc nie przynudza. No i jest jedna fajna scena, która przypomina jedną z cech, za którą tytułową postać lubimy. Oczywiście była w trailerze (tym red band), więc trochę żałuję, że poszedłem do kina. 4/10

6 myśli nt. „Riddick

  1. Też na to poszedłem i mam bardzo podobne odczucia. Bardzo lubię zarówno „Pitch Black”, jak i „Kroniki” (szczególnie), ale wyszedłem z kina i nie mogłem się nadziwić, jak mogło to coś powstać. Szkoda, bo naprawdę lubię tę serię, głównie za wizję plastyczną (pod tym względem „Kroniki” to dla mnie rewelacja, byłem w kinie, ale mam też na Blu-rayu), ale i samą postać Riddicka. I o ile w poprzednich filmach też można się przyczepić do tego i owego, to tutaj nagromadzenie absurdów przekracza wyżyłowane amerykańskie normy. Oni naprawdę są tak głupi czy o nas (widzach) mają takie zdanie? Tak czy inaczej film wzbudził moją irytację. I zważywszy na pewną porażkę kasową, zapewne trudno liczyć na cokolwiek ciekawego w przyszłości. Ech, co za idioci. A tak liczyłem na piękne zakończenie gdzieś tam na Furii…

    • Porażki kasowej raczej nie będzie – wystarczył pierwszy weekend żeby film zarobił połowę tego, ile kosztował. Pomimo tego nie liczę już na zbyt wiele. Rok rozczarowań – czwarty piąty „Die Hard”, „Kick-Ass”, „Elysium” i teraz to.

      • „Die Hard 4” czy 5? Bo kilka dni temu kupiłem sobie czwórkę na DVD, obejrzałem i jakoś nie mam wstrętu, całkiem miło się oglądało. Piątki nie widziałem jak na razie.

  2. DIE HARD 4.0 był w miarę znośny jako nic ambitnego. 5 na szczęście nie widziałem. A co do rozczarowań, jeśli nie widziałeś Man of Steel to jesteś szczęśliwym człowiekiem IMHO (to jest dopiero aua)

Pozostaw odpowiedź Azraiil Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *