Film Soundtrack Friday #1: Basil Poledouris – The days of high adventure / Anvil of Crom (Conan the Barbarian)


Ciężko o lepszego kandydata na rozpoczęcie niż ścieżka Basila Poledourisa do Conana Barbarzyńcy. O filmie już pisałem i od tamtego czasu wracam do tej genialnej muzyki regularnie.

Przy okazji – nie popełnijcie tego błędu co ja i nie oglądajcie ostatniej wersji „Conana” z 2011 roku. Początek filmu jest co prawda dobry, a całość można wytrzymać, ale mimo wszystko o wiele lepiej wrócić do Schwarzeneggera i spółki.

6 myśli nt. „Film Soundtrack Friday #1: Basil Poledouris – The days of high adventure / Anvil of Crom (Conan the Barbarian)

  1. Hm, a coś mi się kojarzy że jak parę miesięcy temu mówiliśmy o tym filmie to coś Gray zrzędziłeś na niego :P (Mowa oczywiście o jedynym słusznym Conanie z Arniem)

    • Tutaj na forum to jeszcze nic nie pisałem o tym filmie (jak zresztą widać z linka powyżej). Natomiast, choć film rzeczywiście lubię i oglądałem go już kilka razy (bo akurat leciał w TV), to ma swoje wady. Taka dobra druga liga z pierwszoligową muzyką. Na pewno nie należy do czołówki moich filmów, co to to nie, ale przyjemnie się ogląda. Aż tyle i tylko tyle.

  2. Ja bym pisał pod Tym samym nickiem, ale coś mi się wysypało na tej stronie i wpisuję na ślepo swoje dane kontaktowe :) (Stąd AzrailAzraiil czy jak to tam wyszło :D)

    @Gray – A widzisz to wtedy to inaczej to odebrałem, albo nie zaznaczyłeś tego faktu (Mówię o tym jak kiedyś podczas rajdu gdzie byłem rezerwą rezerwy w MoguVault 13) :) Bo ten film arcydziełem kinematografii nie jest (nie najlepsza czasami gra aktorska, efekty niespecjalne, czy siermiężny i trochę już trącący myszką klimat fantasy lat 80) to film moim zdaniem przeszedł poprawnie próbę czasu i dalej się go przyjemnie ogląda. [Czyli jak powtórzyć czyjąś opinię i w swoim mniemaniu brzmieć mądrze].
    WNIOSEK: Zgadzam się, ale wypowiem się żeby się wypowiedzieć bo uwielbiam swój głos. :D

    • Prawdę mówiąc kompletnie nie pamiętam tej sytuacji, ale wierzę. Natomiast jeszcze co do Conanów, to bardziej podoba mi się the Destroyer. Po pierwsze, sama muzyka jest jeszcze lepsza. Po drugie, dla Olivii d’Abo. Tak, miło się ją oglądało… Stare czasy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *