FSF #8: Moby – New dawn fades (Heat)


Cover utworu Joy Division odgrywany jest tuż przed pierwszą wspólną i historyczną już sceną dwóch legend kina. Przeróbka Moby’ego idealnie tam pasuje. Jak można wyczytać w ciekawostkach na imdb pierwotnie piosenka ta miała lecieć podczas napisów końcowych. Teraz wszyscy znacząco kiwamy głowami i dziękujemy Michaelowi Mannowi za jego wyczucie i słuszną decyzję.

Cały soundtrack jest godny polecenia, a jeśli jest na sali osoba, która nie widziała filmu, to wskazane jest jak najszybciej nadrobić tę zaległość. Pomimo, że w tym roku „Heat” stuknęła osiemnastka, to w ostatnich latach w kinie sensacyjnym chyba tylko trylogia Bourne’a dotarła do takiego poziomu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *