FSF #9: Grzegorz Ciechowski – Wiedźmin (Wiedźmin)


Tak, z premedytacją nie użyłem żadnego zdjęcia czy plakatu z „filmu”, bo jedyne co z niego dobre, to soundtrack skomponowany przez, nieżyjącego już niestety, Grzegorza Ciechowskiego. O tym arcydziele polskiej kinematografii napiszę tylko, że jego największym minusem wcale nie są next-genowe efekty specjalne, które już przeszły do historii. Otóż największym grzechem jest to, że scenarzysta uznał, iż wymyśli historię lepszą niż Sapkowski i pozmieniał co tylko się dało, przy okazji usuwając zdecydowaną większość absolutnie genialnych dialogów. Tymczasem opowiadania o Wiedźminie są wręcz stworzone do tego, żeby strona po stronie przenieść je na godzinne odcinki. Jeśli potrzebne by były jakieś zmiany w celu lepszego przedstawienia na ekranie, to naprawdę minimalne. Może twórcy myśleli że to pójście na łatwiznę i postanowili ambitniej przystąpić do zadania? Chyba nigdy się nie dowiemy.

Ścieżka dźwiękowa to inna historia. Klimatyczna i pasująca jak ulał do świata. Lider Republiki stworzył coś świeżego i oryginalnego. To samo co pisałem o nierozerwalności muzyki z gry z twórczością Sapkowskiego tyczy się również tego albumu.

Przy okazji BlizzConu i Warcrafta oraz w dobie „Władcy Pierścieni”, „Hobbita” i „Gry o Tron” znowu się rozmarzyłem, że HBO zabiera się za przeniesienie Geralta na mały ekran. Może kiedy trzecia część gry odniesie sukces i reszta książek zostanie przetłumaczona na angielski. Oraz przy odpowiednim układzie planet…

Na koniec coś weselszego. Kiedy serial miał premierę, w Internecie furorę robiły te oto streszczenia odcinków autorstwa Radka Teklaka. Jeżeli chcecie przeczytać mrożącą krew w żyłach historię o zimorodku i jego przypadkach w wychodku, to gorąco polecam.

8 myśli nt. „FSF #9: Grzegorz Ciechowski – Wiedźmin (Wiedźmin)

  1. HBO i The Witcher? Bardzo mało prawdopodobne. Z naciskiem na bardzo. Hm, określiłbym to nawet słowem niemożliwe, ale póki życia…
    W każdym razie muzyka bardzo zacna, zupełnie jej nie pamiętałem.

  2. Też mi się marzy prawdziwa ekranizacja Wiedźmina. Taka z krwi i kości. Potencjał jest ogromny, a odpowiednia osoba zrobiłaby z tego światowy hicior. Swoją drogą z ogromną przyjemnością powróciłem parę dni temu do przygód Geralta za sprawą „Sezonu burz”. Niestety koniec czytania już blisko i znowu przyjdzie czekać nie wiadomo jak długo…

    • „Sezon burz” też mam na tapecie, ale za mną dopiero 90 stron. Zgadzam się, że powrót do tego świata sprawia masę radości. Jak skończę (soon™), to też na pewno coś napiszę.

  3. Właśnie rozpakowałem kolekcjonerkę i naszła mnie refleksja, że dożyłem czasów, kiedy nasz polski produkt jest na poziomie iście światowym. I mam na myśli już tylko samo wydanie, takie jest bajeranckie, bo na rozgrywkę przyjdzie czas. Chylę czoła.

      • Rety, poczytałem o tym na Wiki i się pośmiałem. Ale coś w tym jest, ze mnie zatwardziały pecetowiec, fakt. Tym niemniej gdyby na konsolę było coś (dla mnie) ciekawego, to może i bym się skusił, nawet rozważałem to przy okazji premier nowych konsol. Ale przynajmniej na razie niczego takiego nie ma i chyba nie będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *