GSM #11: Paul Romero, Rob King, Steve Baca – Combat IV (Heroes of Might and Magic III)


Jakiś czas temu pisałem kiedy zaczęła się moja przygoda z serią Heroes of Might and Magic. Skończyła się zaś na odsądzanej przez wielu od czci i wiary części czwartej, którą uważam za bardzo dobrą. Nie ulega jednak wątpliwości, że to „trójka” była, jest i pewnie jeszcze trochę będzie najlepszą inkarnacją „Hirołsów”. Teraz, w erze goga i modów HD, nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrócić do klasyków. Nie tylko ze względów sentymentalnych. Przed zrobieniem powyższego klipu zainstalowałem HoMM III właśnie po to, żeby zobaczyć jak będą wyglądać w rozdzielczości 1920×1080 (oraz żeby zrobić screenshota, bo okazuje się, że próżno szukać choćby przyzwoitego obrazka z tej części) i nie mogłem się powstrzymać od zagrania kilku tur. To nadal jest świetny, wciągający tytuł.

4 myśli nt. „GSM #11: Paul Romero, Rob King, Steve Baca – Combat IV (Heroes of Might and Magic III)

  1. Ja zacząłem przygodę z HoMM właśnie od czwórki i bardzo mi się podobało. Potem wróciłem do trójki i… też mi się podobało, więc albo jestem mało wybredny, albo po prostu obie części coś tam w sobie miały, pomimo dosyć mocno odmiennych rozwiązań. A prawdę mówiąc, to spersonalizowany, napakowany bohater z czwórki nawet bardziej mi odpowiadał.
    Ale ja chciałem też o czymś innym. Na początek trójki ustawiłem sobie od razu najwyższy poziom trudności i do dziś nie wiem, jak to w ogóle można przejść na nim, mnie się bodajże nawet pierwszej planszy nie udało.

  2. Trójeczka jest zacna. Czwórka mimo tego że sporadycznie sobie w nią pogrywam (jak we wszystkie HoMM) jest meh i daleko jej do pozostałych części. Dwójeczka za to jest wybitnie smakowita :]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *