FSF #22: Basil Poledouris – Rock shop (RoboCop)


Zaprawdę rację miałe Kage w komentarzu pod tym wpisem – „RoboCop” w ogóle się nie zestarzał. Nadal jest to świetna satyra na korporacje, media oraz to, co jest najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży: przemoc i seks. No, z przemocą się rozpędziłem, bo Verhoeven nigdy nie stronił od krwawych strzelanin. Tym bardziej, że pierwszy raz dane mi było obejrzeć wersję nieocenzurowaną. Niby tylko dodatkowa minuta, ale doskonale zapamiętałem w których miejscach było mniej odstrzeliwanych kończyn itp. Efekty specjalne oczywiście się zestarzały (jednak nie dramatycznie), ale kostium, w którym śmigał Peter Weller nadal wygląda więcej niż solidnie. Świetne kino sensacyjne, w dodatku niegłupie i jeszcze bardziej aktualne dzisiaj niż ponad ćwierć wieku temu.

No i oczywiście mistrzowski soundtrack, którego w pełni doceniłem dopiero teraz.

3 myśli nt. „FSF #22: Basil Poledouris – Rock shop (RoboCop)

  1. Poczułem się wywołany do tablicy. Motyw muzyczny z Robocopa należy do moich absolutnie ulubionych. Jednak o ile dobrze kojarzę, to w filmie motyw ów pojawia się w towarzystwie jakby odgłosów młotów uderzających o coś blaszanego. Może młotów kujących żelazo? :) Wiem, głupio to brzmi, ale inaczej nie umiem tego opisać. Właśnie ta wersja jest absolutnie epicka i najczęściej tłucze mi się w głowie nie chcąc się odczepić.

    Na marginesie dodam, że po obejrzeniu trailerów do nowego RC mam nieodparte wrażenie, że ten nowy jest… za lekki. I zbyt mobilny. Stary RC to potężna, trochę toporna maszyna, która kiedy stąpa tynk sypie się ze ścian. Jeśli na jego drodze stoi mur, nie uprawia parkour’u tylko po prostu przez niego przechodzi. Ten nowy jest… Sam nie wiem. Trzeba chyba wybrać się do kina.

    • Żyję. Trochę brak czasu, trochę więcej braku chęci i najwięcej pewnego trzeciego czynnika. Może coś dzisiaj napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *