Wiedźmin 3: Dziki Gon – luty 2015

Źródło.

CDPRed oficjalnie podał przybliżoną datę premiery trzeciego Wiedźmina. Dowiedzieliśmy się też, że pierwotnie planowanym okresem wydania była końcówka 2014, czyli przesunięcie jest rzędu 3-4 miesięcy. Z jednej strony zbyt wiele mi to nie robi, ale z drugiej – to aż (lub tylko) rok. Oświadczenie to nie rozwiało wszystkich gdybań i domysłów, ale na pewno będę dzięki niemu dużo mniej niecierpliwy.

Ktoś powie nad czym tu gdybać – wszystko jest czarno na białym. Owszem, mój wewnętrzny optymista cieszy się, że twórcy nie celują w jak najszybsze wydanie oraz zainkasowanie pieniędzy, ale chcą dopracować grę do granic możliwości. Ostatni akt drugiej części (przed wersją rozszerzoną) jest koronnym dowodem na to, co widmo zbliżającej się premiery może zrobić z ambitnego projektu – nadal jest bardzo dobrze, ale czegoś brakuje. Cieszy również to, że Redzi są w takim miejscu, że mogą w ogóle na coś takiego sobie pozwolić – chyba na palcach jednej ręki można policzyć firmy z branży, które wydają tytuły „kiedy są gotowe”.

Do głosu doszedł jednak pesymista – a co jeśli to zasłona dymna i potrzebny jest dodatkowy czas nie na testy i optymalizację, tylko na naprawienie czegoś, co poszło nie tak i opóźnienie projektu jest niezbędne? Zapowiadana skala jest ogromna – 50-cio godzinny wątek główny, drugie tyle na zadania poboczne plus nie wiadomo ile czasu pochłoną zabawy z otwartym światem. Zrozumiałe, że wymaga to ogromu pracy, testowania itd. Istnieje też mnóstwo problemów, z którymi trzeba się uporać i niewykluczone (a w zasadzie pewne), że coś niespodziewanego pojawiło lub pojawi się na drodze. Co jeśli tego czasu nie starczy i dojdzie do kolejnej obsuwy albo wydania gry pełnej bugów? Nie takie rzeczy już widzieliśmy.

Jest jeszcze jedna konsekwencja. Hype. Ogromny, niewyobrażalny hype. Jeszcze nie wszędzie obecny – na razie wśród zapaleńców i co większych fanów gatunku. Po pierwszym, oficjalnym pokazie gameplaya na pewno się zwiększy, a przesunięcie daty premiery w celu dopracowania sprawi, że ludzie będą oczekiwać ósmego cudu świata. Sam nie jestem bez winy i oczekuję czegoś naprawdę niezwykłego, ale jak zawsze będę się starał podejść do tematu tak spokojnie, jak tylko się da. To nie tylko grzech polskiego developera, że anonsuje grę i pokazuje pierwsze materiały rok albo i dwa przed premierą. Taka strategia jest spowodowana zapewne pieniędzmi i osobiście mi się nie podoba. Zapowiedzenie prac nad grą i nie obiecywanie niczego/nie podawanie daty premiery tylko praca w spokoju lub zapowiedzenie tytułu i uruchomienie machiny marketingowej powiedzmy pół roku przed premierą to dwa wyjścia z których byłbym zadowolony. Niestety na żadne z nich nie ma większych szans.

Mimo wszystko jestem spokojniejszy i nie będę odtąd czekał na jakiekolwiek nowe informacje obgryzając paznokcie. Lekkie zaniepokojenie się pojawiło, ale wierzę w CD Projekt i jestem pewien, że odwalą kawał dobrej roboty. Powyższe pesymistyczne gdybania są bardziej wyrazem troski oddanego fana niż obawami podbudowanymi solidnymi argumentami. Gdzieś przecież trzeba te emocje wypuścić. :-)

Na koniec – Cyberpunk. Wątpię, że w zaistniałej sytuacji ukaże się w 2015 roku. Tutaj akurat nie mam na razie żadnych obaw czy oczekiwań. Jestem pewien, że zespół ma pracy po łokcie i wykonuje ją w zupełnej ciszy i spokoju. I niech tak zostanie jak najdłużej.

Jedna myśl nt. „Wiedźmin 3: Dziki Gon – luty 2015

  1. Jak dla mnie ok. Mimo że zjadłem W2 w dwa wieczory, i jestem co najmniej ciekawy W3 (tj. czekam na nią, ale nie odchodzę od zmysłów odliczając dni do premiery :)), to wolę przesunięcie w czasie jeśli faktycznie poskutkuje to poprawieniem od strony technicznej,balansu,whatever. Nic tak nie psuje odbioru gry, jak bugfest :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *