FSF #23 – #27

FSF #23: Clannad – Lady Marian (Robin of Sherwood)

Nie od dziś wiadomo, że Brytyjczycy potrafią robić świetną telewizję. Obecnie na fali są „Doctor Who”, „Downton Abbey” oraz „Sherlock”, ale już w 1984 również powstała perełka pod tytułem „Robin of Sherwood”. Serial ten święcił kiedyś triumfy w Polsce, ja pamiętałem go mgliście kiedy był powtarzany (bo premierę w TVP miał raczej wcześniej) na początku lat 90-tych. W związku z tym jakieś dwa lata temu postanowiłem nadrobić tę zaległość i obejrzałem wszystkie odcinki oraz dodatki na DVD. „Robina” nadal ogląda się dobrze. Solidny scenariusz, porządni aktorzy i oczywiście świetna muzyka Clannad. Całości dopełnia mistycyzm wprowadzony do tej legendy po raz pierwszy. Dodatki polecam jeszcze bardziej – świetnie się słucha opowieści Richarda Carpentera – ojca projektu, a aktorzy niewiele mu ustępują. Zresztą cała obsada pozostaje ze sobą w dość bliskim kontakcie po dziś dzień, co samo w sobie jest interesujące.

Po obejrzeniu kilku pierwszych odcinków można również się przekonać jak wielką kalką był „Robin Hood: Książę Złodziei” z Kevinem Costnerem. Żywcem wzięte pomysły (Saracen), charaktery postaci (Alan Rickman tak samo przerysowany jak zrobił to wcześniej Nickolas Grace) i całe sceny (walka w rzece Robina z Małym Johnem).

FSF #24: Adam Clayton & Larry Mullen Jr. – Mission: Impossible theme (Mission: Impossible)

„This message will self-destruct in five seconds.”

Za oryginalny motyw Lalo Schifrina (który też jest świetny, radzę „wyyoutubować”) wzięła się połowa składu U2, co wydatnie przyczyniło się do uczynienia z tej melodii jednego z najbardziej rozpoznawalnych filmowych tematów. Nuff said.

FSF #25: Philip Glass – Pruit igoe and Prophecies (Watchmen)

„They claim their labors are to build a heaven, yet their heaven is populated by horrors. Perhaps the world is not made. Perhaps nothing is made. A clock without a craftsman. It’s too late. Always has been, always will be. Too late.”

Utwory te pierwszy raz zostały użyte w „Koyaanisqatsi”, ale „podpinam” pod nie „Strażników”, bo obraz Godfreya Reggio oglądałem dawno temu i raczej nie zamierzam go sobie powtarzać. Bardziej traktuję takie projekty jako ciekawostkę na jeden seans. „Watchmen” są mi o wiele bardziej bliżsi – jedna z najlepszych adaptacji jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) komiksu w historii. W takim układzie nie pozostało mi zbyt duże pole manewru. Cytat powyżej jest z Dr. Manhattana, którego historia w filmie zilustrowana jest właśnie muzyką Glassa i moim skromnym zdaniem pasuje ona jak ulał.

FSF #26: Henry Jackman – First class (X-Men: First Class)

Za kilka dni, premierą drugiego „Kapitana Ameryka”, rozpocznie się sezon superhero. Wczuwanie w epicki klimat można zacząć od soundtracku z ostatnich X-Men. Albo po raz kolejny obejrzeć wideo Paragonu z walki z Garroshem, dzięki któremu powyższy utwór bardziej kojarzy mi się z WoWem, niż z samym filmem o mutantach.

FSF #27: John Powell – Main titles (The Bourne Identity)

Na koniec moim zdaniem nieco niedoceniona ścieżka z trylogii Bourne’a. Wszyscy świetnie kojarzą „Extreme ways” Moby’ego, a soundtrack „właściwy” jest trochę na uboczu. Tymczasem motyw przewodni jest świetny i doskonale sprawdza się w podtrzymywaniu napięcia. Reszta utworów wcale mu nie ustępuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *