FSF #39: Dario Marianelli – Evey reborn (V for Vendetta)

„The only verdict is vengeance, a vendetta, held as a votive not in vain.”

Spośród czterech komiksów, z których Alan Moore jest znany chyba najbardziej („V for Vendetta”, „Watchmen”, „From Hell” i „The League of Extraordinary Gentlemen”), dwa pierwsze doczekały się bardzo dobrych filmowych adaptacji. „From Hell” miało bardzo fajny, ponury klimat, ale nie wiem co należałoby zrobić, żeby sfilmować coś tak naszpikowanego szczegółami. Na „Ligę…” spuśćmy zasłonę milczenia. Po lekturze „Wywiadów” Billa Bakera doskonale rozumiem niechęć Anglika do przemysłu filmowego (kuriozalna sytuacja przy przenoszeniu wspomnianej „Ligi…” na duży ekran), ale mi osobiście ekranizacje nie wadzą. W przypadku tego autora nie da się oczywiście zmieścić wszystkich wątków, niuansów i smaczków, ale wystarczy, że obraz będzie miał solidną fabułę i będzie zgodny z duchem oryginału, aby zaspokoić chęć fanów do ujrzenia w kinie ulubionych historii i bohaterów. „V…” spełniło powyższe warunki z nawiązką. Czuć w filmie szacunek do komiksu, a aktorski duet Weaving – Portman oraz niczym nie ustępujący drugi plan (Hurt, Fry, Rea) świetnie się ogląda.

Podziękowania dla osób odpowiedzialnych za trailer „Interstellar”, który przypomniał mi o prezentowanym dzisiaj utworze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *