FSF #42: Georg Friedrich Händel – Sarabande (Suita nr 4 d-moll HWV 437) (Barry Lyndon)


Stanley Kubrick to bez wątpienia jeden z mistrzów kinematografii. Perfekcjonista, wymagający nierzadko kilkudziesięciu dubli do jednego ujęcia, montujący i szlifujący filmy długimi miesiącami, zanim wreszcie mogły się doczekać premiery. Wszystkie obrazy tego reżysera, jakie widziałem, są absolutnie powalające jeśli chodzi o dopieszczone do granic możliwości zdjęcia. „Barry Lyndon” do wyjątków nie należy. Wydaje mi się, że jest mniej znanym dziełem od „Odysei kosmicznej”, „Lśnienia” czy „Mechanicznej pomarańczy”, ale wcale nie jest gorszy i warto się z nim zapoznać. Dla mnie to klasyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *