Intro Warlords of Draenor

Technicznie jak zwykle doskonale. Epicko też. Emocjonalnie jestem jednak obojętny. Pierwszy raz nie było ciarek, nie było momentu „ale urwał!”. Może się starzeję, może gdzieś w podświadomości tkwi myśl, że Blizzard ostatnio dawał trochę ciała z historią w Warcrafcie, może dlatego, że to orki, a ja gram Alliance (chociaż Hordę też trochę poznałem), może męczy mnie już trochę przerost formy nad treścią (nie tylko w WoWie). Na dodatek nadal czekam, ficzery jakie tam będą zapowiadają się świetnie. Jeśli chodzi o fabułę, to nie mam wielkich oczekiwań. W końcu przed Mists of Pandaria było (i nadal jest) tyle historii i postaci, które można ciekawie rozwinąć i poprowadzić, a Zamieć zdecydowała ogromną większość olać i kazała pomagać Pandarenom w ogródkach i na polach.

Światełkiem w tunelu i ognikiem nadziei jest jednak to:

Seria „Lords of War” wzbudza we mnie dużo większe emocje niż intro.

13 myśli nt. „Intro Warlords of Draenor

  1. No, bo już myślałem, że poszedłeś na urlop gdzieś w dziczy.

    Mam bardzo podobne wrażenia, nawet sala była jakaś taka niemrawa i wyraźnie ich (mimo słyszalnej przewagi zwolenników Hordy) nie porwało. Ale po kolei.

    Przy pierwszym obejrzeniu nie skojarzyłem podobieństw z wcześniejszą walką z Mannorothem (wtedy, gdy Grom ginie). Musiałem sięgnąć po YT i odświeżyć sobie pamięć, by bardziej docenić zamysł. Plus oczywiście cały czas widać postęp techniczny nie tylko w walce (Iron Star), ale i w filmach. W tym znaczeniu ogląda się świetnie i pewnie nie raz i nie dwa do tego wrócę.

    Ale… No właśnie – brak ciarek. Miałem tak (znaczy ciarki) od zawsze z ich filmami, a i oko potrafiło się zawilgocić (przy śmierci Arthasa). Nie wspomnę, że szukałem wokół broni, by ruszyć w bój, tak te filmy nakręcały. Tu tego nie ma. Niby ta Iron Horda jest zagrożeniem dla Azeroth/Draenoru, ale jakimś takim… odległym. Oczywiście, Dark Portal tę odległość ma znakomicie skrócić, tym niemniej wrażenie obojętności pozostaje. Te nie te emocje.
    A propos Dark Portalu: widok na końcu filmiku iście zajebisty i trochę szkoda, że w grze to nie ta skala.

    Sporo osób ma złe Blizzowi, że „znowu Orkowie”. Sam mam ambiwalentne odczucia, bo nie cierpię Orków jako takich, a jest ich po prostu za dużo jak na mój gust. „Całe zło” pochodzi moim zdaniem stąd, że zdecydowali się na pociągnięcie linii fabularnej jeszcze z Pandarii i to w najgorszym (moim zdaniem) możliwym stylu czyli wywracając czas do góry nogami. Nie dość, że po raz kolejny co drugie słowo to Garrosh (przynajmniej na razie), to jeszcze tworzy się mnóstwo paradoksów, na które jedyny sposób to przemilczenie.
    Z drugiej strony, jeśli już mamy tę Żelazną Hordę, to przedstawienie momentu kluczowego czyli odmowa wypicia sper… krwi Mannorotha wydaje się być uzasadniona. Nie znaczy to, że nawet wtedy nie można by było inaczej, bo na pewno można, ale cóż, to ich piaskownica.

    Nie gram Hordą, ale ciekawe jest moim zdaniem, że choć przestawia się usilnie IH jako wspólnego wroga Hordy i Aliantów, to naprawdę ciężko by mi było uzasadnić powody awersji tych pierwszych. Czytając fora mam wrażenie, że grający Orkami wręcz utożsamiają się z takim obrazem ich rasy, jaki daje film (a nawet dwa, jeśli liczyć serię o Warlordach). Brutalność, waleczność, żądza krwi i podboju – skądś to znamy? Dlaczegóż to Orkowie „nasi” nie mieliby iść ramię w ramię z „żelaznymi”? Przecież i dotychczas chcieli i chcą podbijać Azeroth, Thrall tylko chwilowo to utemperował.
    A, właśnie. Ponoć ci Orkowie to jakoś tak spokojnie koegzystowali z innymi rasami na Draenorze; a tu krwi demona się nie napili, a jakoś obraz ich (tworzony przez samego Blizzarda) nie za bardzo się różni od poprzedniego. Tak, wiem – Warlordsi za podszeptem Garrosza ich otumanili. Miłujący pokój biedacy, chlip.

    Co do samego dodatku, to nie wiem, jaki będzie. Mam betę i trochę pozwiedzałem póki nie ma tłumów, ale na razie jestem trochę rozczarowany pomysłem artystycznym na te krainy. Brakuje mi odczucia obcości świata, inności, poczucia obcowania z czymś obcym i odległym. Tego, co się doświadczało po przekroczeniu Dark Portalu i trafiało pod zwichrowane Hellfire Peninsula. Wiem, to był/jest fragment po rozerwaniu świata na strzępy, ale i tak nie widzę próby zadziwienia czymś nieszablonowym. A „scenografię” świata uważam za coś trudnego do przecenienia i mógłbym wiele wybaczyć w zamian za spełnienie tych moich oczekiwań.

    Oczekiwania. Hm, warriorzy są generalnie wkurzeni i zawiedzeni, bo strasznie popsuto im gameplay. Ale to tak na marginesie.

    cd(chyba)n

    • Podobieństwa w walce z Mannorothem rzuciły mi się w oczy od razu – skok Groma i „wybuch” pit lorda są bardzo charakterystyczne. Nie wiem czy jest sens dyskutować o lore, bo my swoje, a Blizzard i tak wychodzi z założenia „byle z rozmachem i epicko”. Czasami wydaje mi się wręcz, że biorą pomysł, który akurat wydaje im się cool, zamiast zastanowić się trochę dłużej. Odniosę się tylko do bardzo słusznej uwagi o orkach i draenei. Faktycznie też pamiętam, że gdzieś jest napisane o pokojowym współżyciu tych dwóch ras. Tymczasem w trailerze z Blizzconu jest scena z atakiem na Temple of Karabor. Już nie mogę się „doczekać” jak zostanie to tym razem wyjaśnione.

      • Lore od dawna (od zawsze?) był jedną z najważniejszych rzeczy, które tak trzymają ludzi przy 10-letniej grze. Już samo istnienie serwerów RP nie jest przypadkiem. Oczywiście, do tego sam gameplay i wyzwania rajdowe/pvp, ale lore to potęga. I jeśli sami zaczną (sorry – już zaczęli) psuć zaplecze „intelektualne”, to prosta droga do zniechęcenia dużej grupy ludzi (i orków). Wydaje mi się, że w tej chwili podobni mi Alianci czy miłośnicy historii Draenei mają sporo wątpliwości co do fabuły i czy warto utopić się w tej WoD-zie. I tego rozmachu i epickości (szczególnie epickości) często brakuje, przynajmniej mi.

      • W ogóle mam wrażenie, że Metzen/Morhaime nieco spoczęli na laurach lub się wypalają, że brak nowych idei, jeśli chodzi o lore i nie uczą się na błędach zarówno swoich, jak i cudzych; nie dostrzegają też potencjału, jaki marnują.
        Weźmy takich „złych” z dobrych produkcji: kto jest często wspominany? Raczej rzadko typowe czarne charaktery, a częściej postaci niejednoznaczne w swoich motywacjach i działaniach. Powiedzmy: Magneto, Loki, pułkownicy Kurtz i Landy czy Roy Batty.
        Blizzard ma perełkę w swojej „stajni”, niejakiego Ner’zhula i zamiast wykorzystać dramat tego szamana do stworzenia ciekawej historii, skupia się na Gul’danie i to w sposób urągający tej paskudnej postaci. Rozegranie od odnowa tej pary mistrz-uczeń mogłoby być fascynujące, a oni wolą iść w komunały o złych, prostackich orkach. Jeśli tak lubią tych orków, jeśli mają ich przedstawiciela przed siedzibą, to mogliby się bardziej postarać. I piszę to ja, który zielonych i brązowych skosiłby równo z ziemią. W ten sposób, niemal całkowicie niezniuansowana cała rasa, takie osoby jak ja odstręcza i mało ciekawi. Owszem, jest jeszcze Vol’jin czy Lor’themar, ale ani to orkowie, ani ta sama skala.
        Dla kontrastu w Pandarii ciekawiej wypadły postaci Aliantów, szczególnie Variana i Jainy, ze szczególnym naciskiem na króla; i już widać po intrze do Kargatha, że to będzie kontynuowane.

        Chcę na koniec raz jeszcze podkreślić, że już raz stworzyli postać, dla której warto było grać kilka lat i ją zgładzić. Nie jest przypadkiem, że na czasy ICC przypada czas największej ilości abonentów. Teraz albo nie potrafią, albo im nie zależy. No bo sorry, ale Garrosh to karykatura, a Thrall jest bardziej obśmiewany niż brany na poważnie. Abonenci rzadko są bezmyślnymi graczami, którym wszystko jedno co się wciśnie. Blizz powinien wrócić do pytania z Pandarii: why do we fight? I myślę, że nie tylko dla wyzwań ściśle growych, ale i dla zajmującej historii. A takiej coraz to mniej.

      • Kurde, Gray wpadł w jakiś trans…

        1. Lore jako jedna z najważniejszych rzeczy. Wątpię w to trochę. Dla mnie to ważne, ale np. większość hardkorowych rajderów ma ją w nosie – dla nich liczy się wyzwanie na HC, niedługo Mythic oraz realm/world firsty. To co prawda mały ułamek subskrybentów, ale „PvPowcy” są już sporo większym. Ci drudzy naparzają się na arenach i BG, i też wątpię żeby jakoś mocno zaprzątali sobie głowę fabułą. Następnie mamy ludzi grających dla ciągłego zwiększania mocy swojej postaci, czyli ilvl. Dużo jest też osób, dla których levelowanie, podczas którego poznajemy większość historii, to zło konieczne i droga przez mękę – ci nawet nie będą czytać questów. Kolejni to przeciętni gracze WoWa – tacy nie mają nawet maksymalnego poziomu postaci i jeśli podróżują jeszcze w krainach do 80 poziomu, to są raczej zadowoleni, bo tam większość fabuły, jeśli nie cała, jest co najmniej przyzwoita.

        2. Potencjał. Mój główny zarzut to ciągłe ignorowanie liderów poszczególnych ras i, w mniejszym stopniu, co ważniejszych postaci (formatu Tiriona na przykład) oraz zamieszczanie dużych porcji historii w książkach zamiast w grze. Zobaczmy liderów Alliance:
        – Varian – tutaj plus, dużo uwagi poświęcono mu w MoP, sporo też Anduinowi;
        – Malfurion i Tyrande – obydwoje pojawiają się tylko sporadycznie, Malfurion po Cata właściwie tylko stoi u boku swojej ukochanej w Darnassus;
        – krasnoludy – Magni trzeci dodatek będzie zamieniony w kamień, w sali tronowej stoi rządząca trójka, ale jeśli gracz chce się dowiedzieć dlaczego tak jest, musi sięgnąć do innych źródeł;
        – Gelbin Mekkatorque – chwila akcji przed Cata (Gnomeregan), pojawia się w SoO;
        – Velen – przemowa na koniec Sunwell, ale główne zajęcie to bycie żywym posągiem w Exodarze, Blizz obiecuje, że w WoD będzie więcej o draenei (jestem ciekaw);
        – Genn Greymane – pojawia się w ogóle gdzieś poza pierwszą krainą worgenów?;
        – Aysa Cloudsinger – trochę można się o niej dowiedzieć, postać na pewno na przyszłość.

        Książki mam zamiar kiedyś przeczytać, ale dlaczego jest to konieczne, skoro w grze też jest miejsce (poza tym, że wiadomo, że inne media to dla nich dodatkowe źródło przychodów). Wszystko toczy się strasznie powoli, masa wątków, które można rozwijać zamiast tworzyć nowe czy cofać się w czasie i bawić w alternatywne rzeczywistości. Mam już trochę dość ciągłego tłumaczenia „tak, to ważna postać/historia, jak będziemy czuli potrzebę/będziemy gotowi, to się tym zajmiemy”. Rozgrywka ciągle bawi i wciąga, ale nie wiem ile jeszcze wytrzymam przeciętną historię.

      • Ogólnie widać mocny spadek jakości „lore/postaci/whatever”. Nie wiem czy to faktycznie wynik wypalenia się Metzena&spółki, zbyt dużego tempa „progresu gry” jak na ich możliwości przerobowe, albo kompletnie czegoś innego. Czy może najpierw wpadają na pomysł „zróbmy rajd na stolicę” a potem doklejają na siłę fluff.

        Popatrzmy na takiego Garrosha. Honorowy (może w lekko wykrzywionym pojęciu) trzymający się swoich zasad ork w WoTLK, w Cata zostaje warchiefem. Ok, pierwsze questy pokazują go jako wodza, który stara się pokonać wroga, ale trzymający się zasad i honoru (polecam chain hordy w Stonetalon Mountains). Przez większość Cata tak jest. Po czym nagle (aka WTEM!) w MoPie staje się kompletnym sukinsynem, herp derp, zbombarduje theramore, mimo że wcześniej za użycie czegoś takiego zabiłem podwładnego. Herp Derp, porwę ludzi, herp derp jestem zły. Garrosha w Cata ceniłem, uważałem że to dosyć ciekawa postać, w MoPie została sprowadzona do roli złoczyńcy z komiksu.

        Varian – od wotlka przez cata praktycznie cały czas taki sam, praktycznie lustrzane odbicie Garrosha. Nagle uznali, hej zróbmy Variana mądrym. I dostajemy takie kwiatki w MoP:
        scenariusz „a little patience” – herp derp jestem sprytny nao.
        Tyrande, kobieta z 10,000 lat na karku, walcząca w niezliczonych starciach, mająca do czynienia z hordą już w W3, gdzie preferowała taktykę zasadzek czy coś, rwie się praktycznie do boju na pałę, bo herp derp varian musi mnie oświecić, on jest teraz sprytny.

        Kiedy mamy do czynienia z takimi wykwitami, witki opadają.

        [Gramatyka, interpunkcja powiedzmy że celowa]

      • Oj tam, od razu trans… Po prostu średnio 2 razy w roku jest o czym pisać (Blizzcon i coś tam).

        Sugerujesz, że nieważne, jaka fabuła, byle gameplay się zgadzał? W dużej mierze to zapewne prawda, ale sądząc z ilości postów na forach i zaangażowania w dyskusję, to jednak fabuła ma znaczenie. Może nie na tyle decydujące, by od razu rezygnować, ale kropla drąży skałę… Ludzie z topu gry to chyba rzadko nowe nabytki, raczej starzy wyjadacze, a wydaje mi się, że Blizz ponosi porażki w przyciąganiu całkiem nowych graczy. To oczywiście złożony temat, przyczyn zapewne cała masa, ale być może obniżanie jakości fabuły także się do tego dokłada.
        Ale to moje dywagacje i moje odczucia. Póki co gra mi się nieźle, ale obrany kierunek mało mi odpowiada. Po Deathwingu jakość wrogów radykalnie spadła. I nie mam na myśli trudności walk. Fakt, to moje prywatne odczucia, ale tak właśnie to widzę. Najbardziej nawet umięśniony ork nie jest w stanie zastąpić Illidana, Arthasa, Starych Bogów czy Kil’Jaedena.

        A być może specjalnie nie dają tego, na czym mi zależy, żeby zwiększyć apetyt lol

      • „Sugerujesz, że nieważne, jaka fabuła, byle gameplay się zgadzał?”

        Blizzard powtarza to jak mantrę. Nie w smak mi to, lubię porządną, spójną historię. Nie czytam ostatnio (zresztą nigdy nie zagłębiałem się jakoś znacząco – „opinie” na mmo-champion to raczej strata czasu, na oficjalnym rzadko który post jest z sensem/nie jest trollowaniem) forów (for?) poświęconych Warcraftowi, więc nie wiem jakie są opinie fanów. Wnoszę jednak, że nawet jeśli pojawiają się merytoryczne i krytyczne opinie, to patrząc na grę, Zamieć nie bierze ich sobie jakoś specjalnie do serca.

  2. Technicznie mega super wypas. Sam filmik – mam takie strasznie mieszane uczucia.

    Gul’dan – czołowa postać i jedna z najważniejszych dla całego wowa (gdyby nie gul’dan nie byłoby wogóle wydarzeń z warcrafta 1), kontaktował się z nim Kil’Jaeden „Deceiver” i go uczył, a tu pokazali go jako półmózga.
    Grom – „What we will have to give up”
    Gul’Dan – „Everything”
    No normalnie przy tym postawieniu sprawy to ja kurna widzę jak udało mu się stworzyć Shadow Council o której nikt nie wiedział, lol

    • O, tototo: Gul’dan pokazany jak ostatni lamer. Trudno o „sympatię” do tej kreatury, ale pokazywanie go w ten sposób ewidentnie kłóci się z jego dokonaniami, jakkolwiek by ich nie oceniać. Najpierw stworzyli świetny czarny (nawet, jeśli zielony) charakter, by teraz, po latach, go sprowadzić do poziomu reszty półmózgów.

  3. Po tym wszystkim, co widziałem i co przecieka do mediów zrezygnowałem z kupna wersji kolekcjonerskiej i nawet cyfrowej deluxe, zadowoliłem się najzwyklejszą cyfrową. Już chyba prędzej zamówię obie wcześniejsze kolekcjonerki Cata i MoP-a i wyjdzie ciągle taniej (choć sam nie wiem po co mi one…).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *