Debiut

Przeczytajcie zanim zaczniecie oglądać. Poziom powyższej „produkcji” jest niski, więc zrozumiem, jeśli nie dotrwacie do końca. Zwłaszcza, że wyszło dłużej niż przewidywałem. Chciałem się zmieścić w 30-40 minutach, jest prawie godzina. Pierwszy i najpoważniejszy błąd – nie sprawdziłem wcześniej jak głośno jest gra, powinienem był ją jeszcze bardziej przyciszyć, żeby było mnie wyraźniej słychać. Mam nadzieję, że dacie znać jak jest u Was z dźwiękiem, bo na tym muszę głównie skupić uwagę w kolejnych nagraniach. Lepszy mikrofon to będzie drugi w kolejności, po karcie graficznej na Wiedźmina 3, zakup. Aczkolwiek sądzę, że ten daje radę. Kwestia dopieszczenia ustawień dla każdej gry i poprawy mojej dykcji. Oczywiście byłem stremowany co zapewne z miejsca rzuca się w oczy, a raczej na uszy. Zacinałem się i motałem, ale to akurat mi nie przeszkadza, bo byłem na to przygotowany. Każda konstruktywna krytyka będzie bardzo mile widziana.

Powtórzę to, co napisałem w opisie na youtube – dobrze, że to video jest takie marne, bo po pięćdziesiątym będzie można łatwo stwierdzić czy jest poprawa :-P

4 myśli nt. „Debiut

  1. Faktycznie, słychać Cię zdecydowanie za słabo.
    Samo GW jakoś nie wzbudza we mnie chęci zagrania, pomimo pozytywnego wydźwięku recenzji. Zresztą, nie mam czasu, szczególnie przy tak bliskiej premierze WoD-a. Świat jest całkiem mi obcy i obojętny i wymagałoby sporo wysiłku, by go „oswoić”, a jakoś nie mam na to ochoty.
    Jeszcze jedno. Ja lubię Twój głos i sposób narracji, ale wydaje mi się, że dla osób postronnych może być to z lekka usypiające, szczególnie dla przyzwyczajonych do Swifty’ego czy innego Fatbossa. Na pewno łatwiej byłoby przy sporo krótszym materiale, bo godzina to jednak sporo. Nie mówię, by kopiować ich styl, ale trochę więcej energii czy jakiegoś wzmocnienia akcentów i tempa by się czasami przydało.
    Mam wrażenie, że w ogóle lepiej by wyszło, gdyby zrobić jakiś montaż z różnych faz gry aniżeli jechać ciągiem przez godzinę, daje to zarówno więcej możliwości pokazania czegoś „w pigułce”, jak i dynamizuje materiał. No ale to sporo więcej pracy.
    W każdym razie fajnie, że ruszyłeś tyłek ;-)

    • Montaż to jeszcze nie ta półka. Nie wiedziałbym nawet jak się za to zabrać żeby wyszło przynajmniej poprawnie. Co do energii, to pewnie trema miała sporo do powiedzenia. Pod koniec czułem się nieco swobodniej, ale daleko jeszcze do takiego poziomu rozluźnienia jak na TSie podczas rajdów, gdzie wszystkich znam i jestem „u siebie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *