GSM #14: bignic – Modern (Zombies)


Powyższy utwór wpadł mi w ucho dzięki Mike’owi B podrygującemu w jego rytm mechem z Hawkena. Zombies to gra indie stworzona przez gościa kryjącego się pod pseudonimem bignic, który jak widać napisał do niej również ścieżkę dźwiękową (oraz dużo innej, także świetnej, muzyki – gorąco polecam. W ogóle rekomenduję bandcamp.com – kopalnia nagrań, a wszystkiego można posłuchać za darmo bezpośrednio ze strony.) Nie grałem w nią i raczej nie zagram, bo to nie moje klimaty. Aczkolwiek komuś pracującemu w biurze czy innej korporacji, któremu tematyka Dilberta nie jest obca, zarys fabularny powinien się spodobać – główny bohater, Dude (a jakże), odkrywa, że wszyscy jego współpracownicy zamienili się w żywe trupy. Nie pozostaje mu więc nic innego jak uporać się z tym problemem przy pomocy tradycyjnych narzędzi wykorzystywanych w takich wypadkach. TL,DR: zaczyna się krwawa jatka.

Soundtrack jest absolutnie genialny i z miejsca przywodzi na myśl ośmiobitowce. Korzysta jednocześnie z nowoczesnej elektroniki dzięki czemu może się on spodobać nawet komuś, komu nigdy takie retro brzmienia nie przypadły do gustu. Idealny początek na wkręcenie się w muzykę rodem z Atari/Commodore/Amigi. Zachęcam do przesłuchania całości i dalszą eksplorację dyskografii bignica – warto.

GSM #13: Studio BX & Hedningarna – Disdain & fear (Wiedźmin 2: Zabójcy królów)


W zasadzie nie jest to utwór z soundtracku, a z trailera do drugiej części przygód Geralta. Tytuł zremiksowanej piosenki szwedzkiego zespołu Hedningarna brzmi „Vargtimmen” („Godzina wilka” – trafne, nieprawdaż?). Drugi Wiedźmin w ogóle miał świetne trailery, których w sumie były trzy. Drugi, z muzyką Chopina i zatytułowany „Hope” wyglądał tak:

Trzeci, „Love & blood”, zawierał tradycyjnie tajną informację od REDów i prezentował się następująco:

Dzisiaj na wiedźmińskim kanale youtube ma z kolei zostać zamieszczony jeszcze gorący teaser z nowym gameplayem, który został po raz pierwszy pokazany wczoraj w nocy na VGX Awards. Mam nadzieję, że będzie w 1080p, bo stream i klipy z tej imprezy są po prostu tragiczne. Ile się dzisiaj (piszę to w niedzielę) naszukałem jakiejś przyzwoitej wersji, to moje. Ostatecznie znalazłem ją w gąszczu 6-godzinnego video na twitchu, bo na oficjalnej stronie Spike’a stwierdzili, że 320×240 wystarczy. Jeśli jest tam jakiś magiczny przycisk „włącz HD”, to bardzo się postarano o jego dobre ukrycie. Hint: mamy 2013 rok, 720p powinno być domyślnym minimum. OK, może trochę przesadzam. Ale przynajmniej niech w widocznym miejscu dadzą opcję do zmieniania jakości (wg mnie jej tam po prostu nie ma, ale może mam coś z oczami), a nie tony jakiegoś gówna, przez które nie sposób się przekopać żeby dotrzeć do najważniejszego. /Dygresja.

Zbyt wiele nowych rzeczy tam nie ma, raptem kilka scenek, ale przynajmniej jedna powoduje opad szczęki – widok na miasto (Novigrad?) z lotu ptaka.

GSM #12: Ben Prunty – Debris (battle) (FTL: Faster Than Light)


Znakomity soundtrack do równie znakomitej gry. Półtorej godziny świetnej, elektroniczno-ambientowej muzyki.

FTL to roguelike w kosmosie. Dowodzimy statkiem Federacji, która jest na krawędzi upadku za sprawą Rebeliantów, podczas misji ostatniej szansy. Na pokładzie przewozimy dane, które mogą przeważyć szale wojny. Aby mieć jakiekolwiek szanse na sukces musimy przebrnąć przez kilka losowo wygenerowanych sektorów, z których każdy zawiera około 20 punktów do odwiedzenia, także z losowymi wyzwaniami i nagrodami. Na pokonanie każdego sektora jest ograniczony czas, bo Rebelianci depczą nam po piętach. Walki odbywają się w czasie rzeczywistym, ale jest możliwość korzystania z aktywnej pauzy. W zasadzie to nie możliwość, a konieczność, bo mikro-zarządzanie jest kluczowe. Śmierć jest permanentna. Gra posiada dwa poziomy trudności: easy (czyli normal) oraz normal (czyli hard, znany również jako Jeden-z-Najbardziej-Frustrujących-Poziomów-Trudności-w-Historii-Gier). Wg wikipedii twórcy zakładali 10-cio procentowe szanse na sukces, a każde spotkanie i potyczka mają być lekcją (z reguły bardzo surową). Szczęście również jest bardzo ważne – czasami zostaje po prostu bezsilnie patrzeć na gromiącego nas wroga albo podjąć jak najszybszą ucieczkę. Będziecie rwali sobie włosy z głowy, przeklinali Bogów RNG i sadyzm autorów. Po czym po raz kolejny odpalicie FTL swojego okrętu i ruszycie w nieznane.

Jest to jeden z pierwszych opublikowanych projektów, który uzyskał wsparcie na Kickstarterze – celem było 10k $, zebrano 200. Nadwyżka została przeznaczone na przyszłe gry, w tym na mający ujrzeć światło dzienne na początku przyszłego roku FTL: Advanced Edition – darmowe rozszerzenie dla posiadaczy „podstawki”.

GSM #11: Paul Romero, Rob King, Steve Baca – Combat IV (Heroes of Might and Magic III)


Jakiś czas temu pisałem kiedy zaczęła się moja przygoda z serią Heroes of Might and Magic. Skończyła się zaś na odsądzanej przez wielu od czci i wiary części czwartej, którą uważam za bardzo dobrą. Nie ulega jednak wątpliwości, że to „trójka” była, jest i pewnie jeszcze trochę będzie najlepszą inkarnacją „Hirołsów”. Teraz, w erze goga i modów HD, nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrócić do klasyków. Nie tylko ze względów sentymentalnych. Przed zrobieniem powyższego klipu zainstalowałem HoMM III właśnie po to, żeby zobaczyć jak będą wyglądać w rozdzielczości 1920×1080 (oraz żeby zrobić screenshota, bo okazuje się, że próżno szukać choćby przyzwoitego obrazka z tej części) i nie mogłem się powstrzymać od zagrania kilku tur. To nadal jest świetny, wciągający tytuł.

GSM #10: Michael McCann – Icarus – Main Theme (Deus Ex: Human Revolution)


Przez ostatnie lata zagrywam się głównie World of Warcraft i nie pozostaje mi zbyt wiele czasu na inne gry. Ostatni Deus Ex zalicza się jednak do tych pozycji, dla których zawsze znajdę wolny termin. Słabość do cyberpunka i tym podobnych klimatów została mi oczywiście zaszczepiona przez Blade Runnera, a po premierze Wiedźmina 3 najbardziej wyczekiwaną przeze mnie produkcją będzie Cyberpunk 2077. O tym ostatnim nadal wiemy bardzo niewiele – CD Projekt wydaje się być bardzo zajęty i niezbyt skory do ujawniania większej ilości szczegółów. Wracając do „Deusa” – wszystkim gorąco polecam zapoznanie się z tą pozycją. Niedawno wydane Director’s Cut z poprawionymi walkami z bossami (które były jedyną słabością gry) oraz innymi ulepszeniami jest ku temu bardzo dobrą okazją.

Chciałbym też Was zachęcić do wysyłania swoich propozycji do GSM i FSF. Nie obiecuję, że każde życzenie zostanie spełnione, ale byłoby bardzo fajnie zapoznać się z Waszymi sugestiami. Dawno nie przypominałem, więc zapraszam również do subskrypcji kanału YouTube i wciskania łapek w górę (ewentualnie w dół) oraz na FB i Twittera – odnośniki znajdziecie po prawej stronie.

GSM #9: Russell Brower, Derek Duke, Matt Uelmen, Neal Acree, David Arkenstone – The Dark Portal (World of Warcraft: The Burning Crusade)


Zamieściłbym utwór z trailera do Warlords of Draenor, ale na razie nie jest to możliwe. Zamiast tego coś pokrewnego i równie dobrego – Outland i Illidan.

Tutaj, w dziale Media, oprócz tapet i concept artów można pobrać cztery nowe utwory stanowiące przedsmak tego, co nas czeka na soundtracku do następnego dodatku.

GSM #8: Kärtsy Hatakka, Kimmo Kajasto, Perttu Kivilaakso – Max Payne 2 theme (Max Payne 2: The fall of Max Payne)


Do diaska z fińskimi nazwiskami i podwójnymi tytułami. Coraz dłuższe mi te tytuły wychodzą. Motyla noga.

Dwójkę ledwo kiedyś zacząłem i, jak to u mnie często bywa, do tej pory jest półkownikiem. Pierwszą część przeszedłem dawno temu, podczas przerwy na Święta Bożego Narodzenia. Pamiętam, że tak jak w grze, było od cholery śniegu. W Maxie stworzono niepowtarzalny klimat, który razem z estetyką, fabułą i muzyką składają się na świetną grę, którą osobiście zaliczam już do klasyki.

Ze ścieżki dźwiękowej najlepiej zapamiętany został oczywiście charakterystyczny motyw przewodni. W sequelu fortepian zastąpiono wiolonczelą, na której gra jeden z członków Apocalyptici – Perttu Kivilaakso. Genialne posunięcie, które uczyniło ten utwór jeszcze lepszym (co wydawało się mało prawdopodobne). Można tego słuchać na okrągło.

Reszta sprawdza się już raczej tylko jako ilustracja rozgrywki – zwłaszcza lekka psychodela podczas koszmarów głównego bohatera.

GSM #7: Adam Gilmore – Zybex

Dzisiaj nie dość, że po raz kolejny cofamy się do prehistorii, to będzie dość hermetycznie – dźwięki w poniższym klipie zostały uzyskane przy pomocy programowalnego kalkulatora klasy 8-bitowego Atari (ewentualnie Commodore lub ZX Spectrum). Na podobnym sprzęcie pracowali Depeche Mode we wczesnym okresie kariery ;-)

Podejrzewam, że jeśli ktoś między innymi przy takiej muzyce nie dorastał, to będzie mu trudno ją docenić.

Jeżeli ktoś ma ochotę na przybliżenie sobie sylwetki Adama Gilmore’a to polecam ten wywiad. Można dowiedzieć się z niego sporo ciekawostek technicznych z tamtego okresu oraz tego, że tworząc muzykę do Zybexa autor miał 19 lat. Oraz o spotkaniu z inną legendą 8-bitowej muzyki – Robem Hubbardem.

Na koniec drugi filmik, który będzie bardziej przystępny – przeróbka zybexowego utworu na gitarę elektryczną (początek i koniec to także utwory Gilmore’a, ale z innej gry – Draconusa). Ten mistrzowski cover popełnił Polak kryjący się za nickiem franklyn77.

GSM #6: Paweł Błaszczak & Adam Skorupa – The Princess Striga (Wiedźmin)


Utwór z intra do pierwszego Wiedźmina, które swego czasu było nawet wyświetlane w kinach. Dobry sposób na promocję plus na dużym ekranie wyglądało to świetnie. Pamiętam jaki zdziwiony byłem kiedy nastawiając się na 20 minut reklam przed seansem, nagle zobaczyłem początek animacji i głos mówiący „Nazywał się Geralt z Rivii…”. Obecnie to standard, że gry komputerowe są reklamowane w przybytkach dziesiątej muzy, ale właśnie – są to typowe reklamy, a nie całe intra, które na siłę można uznać za film krótkometrażowy. Może przy okazji kampanii promocyjnej do trzeciej części Wiedźmina też uświadczymy podobnej niespodzianki. Apropos – nie miałbym nic przeciwko gdyby powróciła tradycja puszczania krótkiego metrażu przed właściwym seansem. Na dzień dzisiejszy chyba tylko Pixar i Disney regularnie to stosują przy swoich animacjach.

Co do samego soundtracku, to uznaję go za jeden z najlepszych w historii. Bardzo dobrze wpasowuje się w klimat gry, świata i postaci oraz jest już dla mnie wręcz nierozerwalną częścią całego uniwersum.

GSM #5: Matt Uelmen – Town (Diablo)


Kolejny majstersztyk ze stajni Blizzarda i jeden z najlepiej rozpoznawalnych utworów z gier komputerowych. O wrażeniach z Diablo III już pisałem, pora cofnąć się do prehistorii.

Latem 1997 roku nastąpiło moje drugie zetknięcie z PCtem (dla rozróżnienia przyjmijmy angielską nomenklaturę – Atari/Commodore/Amiga/itp. to home computers). Był to Pentium 166 MHz z Windowsem 95 na pokładzie. Dostałem pierwsze baty w Quake’a, odkryłem piękno strategii turowej przy Heroes of Might & Magic II oraz zaliczyłem opad szczęki przy intrze do Diablo. Na tamte czasy to był szczyt grafiki i animacji, co stanowi dowód, że Blizzard zawsze miał filmy najwyższej jakości. Wtedy też zobaczyłem Warcrafta II, który… odrzucił mnie zupełnie. Kompletnie nie wiedziałem jak w to grać, więc dałem sobie spokój gdzieś tak po 10 minutach. Zarówno HoMM II jak i Diablo były tylko demami, ale i tak spędzałem przy nich masę czasu (aczkolwiek dużo więcej przy HoMM). W grze Zamieci dostępny był tylko pierwszy poziom lochów, więc nie można było nawet wbić wystarczającego poziomu i zebrać lepszego sprzętu by mierzyć się z Butcherem, który zabijał jednym albo dwoma ciosami. Pamiętam też, że kierując się wskazówkami brata, który nie wpadł na to, że miksturek na manę i leczniczych można po prostu używać, sprzedawał je, a ja poszedłem w jego ślady. W większości wypadków udawało mi się czyścić ten nieszczęsny pierwszy poziom korzystając tylko z automatycznego leczenia przy awansie na kolejny poziom doświadczenia. Co w sumie robi ze mnie niezłego hardkora ;-)