FSF #22: Basil Poledouris – Rock shop (RoboCop)


Zaprawdę rację miałe Kage w komentarzu pod tym wpisem – „RoboCop” w ogóle się nie zestarzał. Nadal jest to świetna satyra na korporacje, media oraz to, co jest najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży: przemoc i seks. No, z przemocą się rozpędziłem, bo Verhoeven nigdy nie stronił od krwawych strzelanin. Tym bardziej, że pierwszy raz dane mi było obejrzeć wersję nieocenzurowaną. Niby tylko dodatkowa minuta, ale doskonale zapamiętałem w których miejscach było mniej odstrzeliwanych kończyn itp. Efekty specjalne oczywiście się zestarzały (jednak nie dramatycznie), ale kostium, w którym śmigał Peter Weller nadal wygląda więcej niż solidnie. Świetne kino sensacyjne, w dodatku niegłupie i jeszcze bardziej aktualne dzisiaj niż ponad ćwierć wieku temu.

No i oczywiście mistrzowski soundtrack, którego w pełni doceniłem dopiero teraz.

Film Soundtrack Friday #1: Basil Poledouris – The days of high adventure / Anvil of Crom (Conan the Barbarian)


Ciężko o lepszego kandydata na rozpoczęcie niż ścieżka Basila Poledourisa do Conana Barbarzyńcy. O filmie już pisałem i od tamtego czasu wracam do tej genialnej muzyki regularnie.

Przy okazji – nie popełnijcie tego błędu co ja i nie oglądajcie ostatniej wersji „Conana” z 2011 roku. Początek filmu jest co prawda dobry, a całość można wytrzymać, ale mimo wszystko o wiele lepiej wrócić do Schwarzeneggera i spółki.