BlizzCon 2013

Pojawił się harmonogram tegorocznego BlizzConu (8-9 listopada) i w związku z tym, że skumulowało się sporo informacji, które zostaną tam podane, będę śledził wszystko (no, prawie) na żywo dzięki Virtual Ticketowi. Również na żywo będzie aktualizowana notka na blogu, więc nie idźcie na mmo-champion, zostańcie tutaj ;-)blizzcon_2013

Na szybko napiszę jakie panele będę oglądał, bo przez zazębianie się niektórych, po prostu nie da rady zaliczyć wszystkiego. Na początek oczywiście ceremonia otwarcia, która wzorem poprzednich lat, będzie zapewne dostępna dla wszystkich (lag incoming). Stawiam, że zostanie ogłoszony nowy dodatek do WoWa i zaprezentowany krótki zwiastun. Następnie popatrzę przez pół godziny na to jak robiono film do „Reaper of Souls” by przerzucić się na „World of Warcraft: What’s Next” – chyba oczywiste, że będą opowiadać o kolejnym dodatku i nowych elementach w nim zawartych. Kolejny punkt powoduje największe rozdarcie – pogadanka o Hearthstone prawie równocześnie z panelem o fabule WoWa, wybiorę raczej to drugie (na szczęście będą dostępne VoDy). Później, także równolegle, „Reaper of Souls preview” i „Art of World of Warcraft” – raczej drugie, bo sporo na temat dodatku do Diablo już wiadomo, ale możliwe że będę skakał. Na koniec „Heroes of the Storm overwiew” – nie przepadam za MOBA, grałem trochę w League of Legends i o ile na początku bardzo mi się podobało, to po krótkim czasie staje się strasznie nudne, oraz Q&A na temat fabuły w Diablo – mam nadzieję, że fani ich dobrze przycisną, bo to najsłabszy element tej gry. Jeśli jakiś Polak (czyt. MaNa albo Nerchio) zakwalifikują się do finałów Starcrafta, to będę w międzyczasie również zaglądał na kanał turniejowy. Sądząc jednak po ich obecnej pozycji w rankingu, to mają małe szanse (o ile jakiekolwiek, bo nie wiem dokładnie na jakiej zasadzie przebiegają eliminacje).

Sobota zacznie się od Live Raidu z dwiema gildiami z czołówki (nie wiadomo jeszcze którymi), współprowadzącym będzie stary znajomy Josh Allen aka Lore. Następnie kolejny panel o WoWie (tym razem natury ogólnej), a po nim „Warcraft movie presentation”. Będzie reżyser Duncan Jones i liczę na jakieś konkrety. Jest już data premiery (18 grudnia 2015), zaczynają kręcić w styczniu, pojawiły się też plotki o obsadzie. Mam nadzieję, że właśnie odnośnie aktorów potwierdzą/zaprzeczą/podadzą nowych. Cholera tam wie z Blizzardem. Równie dobrze może się okazać, że będą sobie siedzieć i gadać jak to reżyser jest wielkim fanem i robi wszystko, żeby film wyszedł dobry. Szczegóły proszę! Teaser, nazwiska, cokolwiek! Tiaaa. Na koniec obejrzę WoW Q&A i może Diablo Q&A, zależy jak bardzo będzie mi się chciało spać i jaki zespół będzie grał na zakończenie konwentu.

Zostały trzy tygodnie.

GSM #5: Matt Uelmen – Town (Diablo)


Kolejny majstersztyk ze stajni Blizzarda i jeden z najlepiej rozpoznawalnych utworów z gier komputerowych. O wrażeniach z Diablo III już pisałem, pora cofnąć się do prehistorii.

Latem 1997 roku nastąpiło moje drugie zetknięcie z PCtem (dla rozróżnienia przyjmijmy angielską nomenklaturę – Atari/Commodore/Amiga/itp. to home computers). Był to Pentium 166 MHz z Windowsem 95 na pokładzie. Dostałem pierwsze baty w Quake’a, odkryłem piękno strategii turowej przy Heroes of Might & Magic II oraz zaliczyłem opad szczęki przy intrze do Diablo. Na tamte czasy to był szczyt grafiki i animacji, co stanowi dowód, że Blizzard zawsze miał filmy najwyższej jakości. Wtedy też zobaczyłem Warcrafta II, który… odrzucił mnie zupełnie. Kompletnie nie wiedziałem jak w to grać, więc dałem sobie spokój gdzieś tak po 10 minutach. Zarówno HoMM II jak i Diablo były tylko demami, ale i tak spędzałem przy nich masę czasu (aczkolwiek dużo więcej przy HoMM). W grze Zamieci dostępny był tylko pierwszy poziom lochów, więc nie można było nawet wbić wystarczającego poziomu i zebrać lepszego sprzętu by mierzyć się z Butcherem, który zabijał jednym albo dwoma ciosami. Pamiętam też, że kierując się wskazówkami brata, który nie wpadł na to, że miksturek na manę i leczniczych można po prostu używać, sprzedawał je, a ja poszedłem w jego ślady. W większości wypadków udawało mi się czyścić ten nieszczęsny pierwszy poziom korzystając tylko z automatycznego leczenia przy awansie na kolejny poziom doświadczenia. Co w sumie robi ze mnie niezłego hardkora ;-)