FSF #30: Massive Attack – Dissolved girl (The Matrix)


Nie ma tego utworu na żadnej z dwóch płyt ze ścieżką dźwiękową do „Matrixa”, ale jest on w filmie. Sądzę, że większość wie, kiedy można go usłyszeć. Na powyższą piosenkę uwagę zwrócił mój brat, wyśledził ją i pewnego razu udostępnił płytę „Mezzanine”. Byłem pod dużym wrażeniem, a brytyjski zespół nadal zaliczam do jednego z moich ulubionych.

Wracając do samego „Matrixa”. Używano wielu przymiotników – kultowy, świetny, zły, zbyt komercyjny, oryginalny, wtórny. Właściwie dopiero teraz można by podjąć temat czy faktycznie jest kultowy, czy nie. Krótko po premierze, na fali gorących dyskusji jakie wywoływał, określenie to było używane na wyrost. Czy obecnie w niektórych kręgach nadal jest tak popularny? Nic mi na ten temat nie wiadomo. To prawda, że sporo w nim zapożyczeń. Kiedy znałem już dzieło Wachowskich i oglądałem „Vertigo” Hitchcocka, otwierająca scena natychmiast przypomniała mi początkową ucieczkę Trinity. Strzelanina w „Ghost in the Shell” i poszarpane kulami kolumny też były bardzo znajome. Tylko właśnie – nie zainteresowałbym się „GitS” gdyby ktoś nie napisał, że „Matrix” do niego nawiązuje. I to jest dla mnie jego największa siła – dzięki niemu zacząłem interesować się tematami które poruszał i zapoznawałem ze źródłami, z których czerpał. Poza tym cytaty wcale nie przeszkadzają mu być bardzo dobrym filmem. I na koniec – nikt mi nie wmówi, że „Matrix” nie był powiewem świeżości w mainstreamowym kinie. Czymś innym, nowym i jednocześnie spektakularnym.