FSF #31 – #33

FSF #31: Queen – Gimme the Prize (Kurgan’s theme) (Highlander)

„There can be only one.”

Kolejny film z lat wczesnej młodości, przy którym ma się dylemat – powtarzać go sobie po tylu latach czy lepiej nie tracić dobrych wspomnień? Ja chyba niedługo podejmę ryzyko. Z muzyką nie ma takich rozterek. Utwory Queen z Highlandera (zawarte na płycie „A kind of magic” gdyby ktoś poczuł silną chęć na klasykę rocka) są niezmiennie doskonałe.

FSF #32: Badfinger – Baby blue (Breaking Bad)

„I am the danger.”

Najlepszy serial ostatnich lat i jeden z najlepszych w ogóle. Powyższa piosenka leci podczas ostatnich minut finału i bardzo ciężko byłoby znaleźć taką, która lepiej pasowałaby do fabuły i jej zakończenia. Pisałem o tym już co najmniej raz – jeżeli ktoś jeszcze nie widział „Breaking Bad”, to gorąco polecam.

FSF #33: Wreckless Eric – (I’d go the) Whole wide world (Stranger than fiction)

„I brought you some flours.”

Niedoceniony obraz moim skromnym zdaniem. Zobaczyłem go jakieś 3-4 lata po premierze i gdyby wchodził do kin dzisiaj, zapewne też czekałbym na DVD. Powód jest prozaiczny – nie mam tyle czasu i pieniędzy żeby zobaczyć wszystko na dużym ekranie, a najszybszym sposobem selekcji jest metascore (dość często mylący) i oceny na imdb. Z obydwu wyciągam jakąś tam średnią i jeśli film nie należy do takich, które chcę zobaczyć na 100%, podejmuję decyzję. Dlatego też od jakiegoś czasu staram się żeby perełki pokroju „Stranger than fiction” nie wypadały mi z pamięci.