FSF #22: Basil Poledouris – Rock shop (RoboCop)


Zaprawdę rację miałe Kage w komentarzu pod tym wpisem – „RoboCop” w ogóle się nie zestarzał. Nadal jest to świetna satyra na korporacje, media oraz to, co jest najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży: przemoc i seks. No, z przemocą się rozpędziłem, bo Verhoeven nigdy nie stronił od krwawych strzelanin. Tym bardziej, że pierwszy raz dane mi było obejrzeć wersję nieocenzurowaną. Niby tylko dodatkowa minuta, ale doskonale zapamiętałem w których miejscach było mniej odstrzeliwanych kończyn itp. Efekty specjalne oczywiście się zestarzały (jednak nie dramatycznie), ale kostium, w którym śmigał Peter Weller nadal wygląda więcej niż solidnie. Świetne kino sensacyjne, w dodatku niegłupie i jeszcze bardziej aktualne dzisiaj niż ponad ćwierć wieku temu.

No i oczywiście mistrzowski soundtrack, którego w pełni doceniłem dopiero teraz.