FSF #5: Steven Price – Shenzou (Gravity)


Ogłosiłem już „Gravity” filmem roku, bo zapomniałem, że Ridley Scott ma kolejną szansę (ciężko zliczyć którą już) na wybitny film w postaci „The Counselor”. Biorąc jednak pod uwagę krzywą jakości tegoż reżysera oraz techniczną doskonałość „Grawitacji” (fabuły można się czepiać, ale dla mnie jest bardzo dobra), zostanę przy pierwszej opinii.

Soundtrack również jest świetny. Jeśli ktoś kliknie w mój profil na last.fm, to przekona się, że słucham go praktycznie na okrągło. Nazwisko kompozytora, Stevena Price’a, nic mi nie mówiło, więc spojrzałem na jego wcześniejszy dorobek. To dopiero jego trzecia, samodzielnie tworzona ścieżka. Wcześniejsze były do „Attack the Block” i „The World’s End”. Przy okazji – ten drugi tytuł był w ogóle wyświetlany w Polsce czy po prostu mieszkam na zadupiu? Bardzo chcę go obejrzeć i w takim układzie muzyką do niego też się zainteresuję. Oprócz tych trzech kompozycji Price zbierał doświadczenie jako edytor (montażysta?) muzyki w takich filmach jak druga i trzecia część „Władcy Pierścieni”, „Batman Begins” czy „Paul”. Nie wiem czy ma to znaczenie, ciężko też oceniać jego przyszłość po jednym soundtracku, ale będę się bacznie przyglądał, bo początki są bardzo obiecujące.

I na koniec mała uwaga żeby puryści mnie nie zlinczowali. „Shenzhou” to faktyczna nazwa chińskich pojazdów kosmicznych, ale nigdzie nie spotkałem się z oryginalną pisownią, więc tytuł, przynajmniej na razie, zostanie bez „h”.